Blog
Enrique
enrique
1 obserwujący 11 notek 8387 odsłon
enrique, 20 lipca 2017 r.

Inż Karpiński i jego komputer. Fakty i mity.

334 2 0 A A A

Wokół inżyniera Jacka Karpińskiego i jego inowacyjnego komputera K-202 narosło szereg nieporozumień mających często postać szkodliwych mitów. Szkodliwych, bo zaciemniających prawdziwą historię tej interesującej konstrukcji i będących źródłem fałszywych wyobrażeń dotyczących rozwoju przemysłu komputerowego w Polsce.

Przejdę jednak do rzeczy i wymienię te najczęstsze mity wraz z próbą skonfrontowania ich z faktami.

1. Karpińskiego pomysł na minikomputer był jego własną, całkowiciue nowatorską  koncepcją.

Nie do końca. Idea niewielkiego (mieszczącego się na biurku) komputera o modułowej budowie i dużych możliwościach obliczeniowych była na przełomie lat 60-tych i 70-tych XX w. dość oczywista. Karpiński, jako jeden z pierwszych uznał, że technologia pozwala już na zrealizowanie takiego pomysłu w praktyce. Ale nie miał na to możliwości. Budowa takiego sprzętu była możliwa jedynie po uzyskaniu dostępu do zachodnich części i elementów elektronicznych. W Polsce albo takowych jeszcze nie produkowano, albo były miernej jakości. Zakup nie wchodził w grę. Nikt nie przydzieliłby cennych dewiz na tak ryzykowne przedsięwzięcie. Przełom nastąpił w 1970r. kiedy dzięki swoim kontaktom na Zachodzie, Karpiński zetknął się z angielskimi firmami Data Look i MB Metals. Oni mieli pomysł na modułowy komputer, a Karpiński stwierdził, że może go zbudować. I to Anglicy zaproponowali deal: My dostarczymy wam niezbędne podzespoły, a wy skonstruujecie i wyprodukujecie takie maszyny.  Sprzedażą mieli się zająć Anglicy i podzielić się zyskami. Oczywiście nie z Karpińskim czy jego zespołem, ale z państwową tzw. centralą handlu zagranicznego, czyli z budżetem PRL.

2. Karpiński zbudował K-202 bez poparcia czynników partyjnych i państwowych.

Nieprawda. Było wręcz przeciwnie. Zgoda na współpracę finansową i techniczną z firmą zachodnią musiała zapaść na najwyższych szczeblach. I trudno się dziwić, że o taką zgodę nie było łatwo. Zarówno z powodów politycznych jak i biurokratycznych. Wstępną umowę na prototyp podpisano stosunkowo szybko. Problemy zaczęły się później, kiedy przyszło do sfinansowania produkcji i dalszego rozwoju komputera. Sprawy szły do przodu (chociaż opornie), ale nie tylko dzięki staraniom samego Karpińskiego. Jego możliwości nacisku były mizerne. Nie należał do PZPR i miał AK-owską przeszłość. Na szczęście znaleźli się w partii ludzie z otwartymi głowami, który przedsięwzięcie gorąco popierali. Byli wśród nich dziennikarz Stefan Bratkowski, sekretarz Andrzej Werblan, a i sam premier Jaroszewicz był przychylny.

3. K-202 był wyłącznym "dzieckiem" Karpińskiego.

To niesprawiedliwe dla jego współpracowników. Karpiński był autorem koncepcji oraz pewnych kluczowych rozwiązań architektury komputera. Nadzorował również prace konstrukcyjne. Ale szczegółami technicznymi się nie zajmował i dawał wolną rękę. W rezultacie, cały szereg oryginalnych rozwiązań był dziełem ludzi z jego zespołu. W niczym nie umniejsza to zasługi inż Karpińskiego. Bez niego, tak nowatorski komputer by nie powstał.

4. K-202 był w pełni polską konstrukcją.

Dotyczy to tylko jednostki centralnej komputra wraz z modułami pamięci. Jest to oczywiście kluczowy element. Przy czym wszystkie komponenty elektroniczne sprowadzano z Zachodu. Ale żeby komputer był funkcjonalny, potrzeba szeregu urządzeń wejścia wyjścia. Klawiatury, monitora, czytników kart i taśm, napędów dysków, drukarek i perforatorów. Te elementy kupowano w całości za granicą, a ich koszt był większy niż pieniądze uzyskiwane ze sprzedaży jednostki centralnej. Kupowane je zresztą w firmie Data Loop (która była partnerem przedsięwzięcia). Data Loop na tej sprzedaży do Polski zarabiała lepiej niż na sprzedaży całych komputerów u siebie. Zresztą sprzedali tylko trzy!

5. K-202 był rewelacją na skalę światową.

Nie był. Był ciekawą, nowoczesną i pod paroma względami nowatorską konstrukcją. Jego rozwiązania archirtektoniczne były jednak bardziej "sprytne" niż przełomowe. Pozwalały ominąć istniejące ograniczenia techniczne. Ale nie znalazły naśladowców, bo wkrótce technologia półprzewodnikowa poszła do przodu i pojawiły się lepsze rozwiązania. K-202 zresztą nie wzbudził specjalnego zainteresowania za granicą. Chociaż gdyby był lepiej dopracowany i niezawodny, mógł przez jakiś czas być z powodzeniem sprzedawany.

6. Przedsięwzięcie było sukcesem.

Niestety nie. Zakończyło się spektakularną porażką zarówno techniczną, jak i biznesową oraz finansową.

Porażka techniczna - K-202 był prototypem z szeregiem tymczasowych i niedoskonałych rozwiązań. Jak to prototyp. Niestety, pod naporem terminmów szybko rozpoczęto produkcję niedopracowanych maszyn. MB Metals zakupiło 15 jednostek i po krótkim czasie wszystkie zwróciło. Z powodu braków w wyposażeniu i niedoróbek, sprzęt nie nadawał się do użytku. Co gorsza, słaba jakość montażu powodowała liczne awarie. Winę ponosi tu w sporej części inż Karpiński który zgodził się na nierealne terminy i nadmierne oczekiwania strony brytyjskiej.

Opublikowano: 20.07.2017 13:29.
Autor: enrique
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @MightyBaz Chipowanie uchodźców? Ale co z tego, skoro większość zamachowców to osoby z...
  • @mistral "Gdyby Jurgiel nie był tumanem to podpisałby z Trelą umowę o zakazie konkurencji."...
  • @Zeta MY TEŻ ZWYCIĘŻYMY! Takiego (drogiego) "wacka" zwyciężycie.

Tematy w dziale Technologie