W Europie decydują ludzie, którzy nie ponoszą odpowiedzialności za swoje czyny i nie podlegają prawom, które stanowią.
Coraz więcej ludzi dostrzega, że EU stara się kopiować chiński system polityczny, licząc na jego potęgę.
Ale EU robi to: bez zrozumienia/nieudolnie/częściowo. Przykładowo powstają zakazy i nakazy, ale brak odpowiedzialności urzędników za wywołane przez nich katastrofy.
Chiny w tym względzie konsekwentnie zabijają nieudaczników i szkodników, wiec ich kasta urzędnicza jest na wysokim poziomie - czego nie można powiedzieć o urzędnikach EU. Widać to po kryzysie gospodarczym wywołanym w Europie przez EU (ekoterroryzm, korupcja CO2, niszczenie gospodarek krajowych i infrastruktury).
Nawet w Rosji mają metodę na urzędniczą odpowiedzialność, poprzez skoki z wieżowców, strzały samobójcze w plecy itp. Efekty tego nie są już tak imponujące jak w Chinach, ale zawsze to lepiej niż w EU, tam decydenci siedzą w swoich bańkach bez kontaktu z ludźmi i szaleją, szaleją, szaleją.
Widać więc jasno, że brakuje EU społecznej kontroli nad władzunią. I dlatego sądzę, że Polska, jako kraj najbardziej uciemiężony przez EU, powinna wyjść z inicjatywą naprawy. Ale ponieważ nie ma co liczyć na samonaprawę biurokracji, to musimy znaleźć mechanizm oddolnego karania władzuni. I pomału rysuje mi się koncepcja, ale o tym później.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)