Bo takie ma DNA polityczne. władze PRLu -kłamały; PO -kłamało i kłamie; PiS -kłamało i kłamie. To jest w tych środowiskach norma.
Ba nawet wielokrotnie mnie oburzało, kiedy dyskutanci na S24 adorowali kłamstwo.
Kiedy w dyskusjach wykazywałem kłamstwo władzuni, to często ktoś argumentował w stylu: ale on tak inteligentnie kłamie, albo trzeba być geniuszem by tak skłamać. To wpieniające, jakim trzeba być trepem naganiającym, by cieszyć się że ktoś tak zgrabnie oszukał obywateli. No i co to oznacza dalej? -Ano to, że niektórzy zbudowali swój dobrobyt na kłamstwie, oszustwie i wyzysku - i wciąż uważają się za autorytety, mające prawo dawać ludziom rady.
Co to za system, taki parszywy? - Ten system zbudowano na specyficznej ordynacji wyborczej do władz ustawodawczych (zwanej nieprawidłowo proporcjonalną) - Bo to pozwala politykom działać i kłamać, bez lokalnego rozliczenia tego przez wyborców (wszak głosujemy na partie z krótkiej listy - anie na posłów). Owi politycy, zaznawszy rozkosznego życia, bez odpowiedzialności, doznają metamorfozy mentalnej - uważają się za bogów. A ich pieski są zachwycone, jak pięknie bogowie kłamią, bo uważają, że kłamstwo jest immanentną cechą wszelakiego zarządzania. Taki świat nam zainstalowali.
Dlatego wolę ordynację wyborczą większościową i przyszłe rządy Konfederacji. I zaraz mi powiedzą, że to nie są rozwiązania idealne (jakby to szambo, co jest było idealne), ale czy muszą być idealne, nie wystarczy, że są dużo lepsze, wielokrotnie lepsze?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)