Blog
Niezależny umysł
Erasmus I Polski
Erasmus I Polski Publicysta internetowy na salonach
0 obserwujących 3 notki 4830 odsłon
Erasmus I Polski, 10 stycznia 2008 r.

Wasz prezydent, nasz premier. Konkurencja pożyteczna?

Nasz analityk z dystansu, Matomasz, twierdzi, że konkurencja między prezydentem z PiS a premierem z PO będzie lepsza niż koalicja tych dwóch ugrupowań. Konkurencja zrobi swoje. Czy ma racje? Czy nie będzie czegoś, co się nazywa dopingiem, albo nieczystym zagraniem ze strony. No właśnie, z czyjej strony?

Cieszy się niezmiernie Matomasz, co nie czynię mu za zarzut, że prezydent zaczął wykazywać swoją aktywność w polityce wewnętrznej. - Potwierdza [to - EP], że obecnie panujący układ władz najlepiej sprawdza się w polskiej rzeczywistości. - napisał nawet. Mam jednak pewne wątpliwości. O ile na wolnym rynku, konkurencja jest bardzo dla klienta pożyteczna, to czy rywalizacja, a więc także nieczyste zagrania, także takie będą? Czy wszystko nie sprowadzi się, do jakże znanych nam, wszechobecnych reklam produktów, jakimi mogą stać się Lech Kaczyński i Donald Tusk? Na wolnym rynku, marketing jest często ważniejszy niż sama wartość produktu. Specjaliści, potrafią wmówić mi konieczność zakupu ładowarki marki X, kiedy ja korzystam z produktu, do którego potrzebna jest ta z oznaczeniem Y. Podobnie wszystko można odnieść do polityki.

Prezydencki "okrągły stół", jest jak widać typową zagrywką marketingową. Jak donosi poseł Chlebowski, obecny na spotkaniu, nie zaproponowano nic nowego, jak tylko podniesienie składki zdrowotnej, czyli prezydent powtórzył propozycję PiS. A, że propozycja jest PiS - jest be. I jeśli idzie o wartość merytoryczną, to także jest "be", nie mniej nie idzie o wartość, a fakt marki. Pewne rzeczy kojarzą się jednoznacznie. Kupowanie w lumpeksach jest na przykład w świecie wielkiej elegancji i wystawnych salonów, jest nie na miejscu. Oczywiście, w normalnym polskim - często ubogim - domu, jest to standardowa czynność, nikogo nie oburzająca. Jednak większość Polaków, PiS nie lubi, a reszta to ci ubodzy, tolerujący ubiór w lumpeksach (nie idzie mi o personalia, a o kontynuację metafory, niech więc się nikt nie obraża). No, i oczywiście Chlebowski jest z obozu Tuska, a więc zachwala to co wyprodukowała firma rządowa.

Każdy jednak towar da się sprzedać - czy przecież nie co raz to inne gwiazdy polskiego show-biznesu nie ubierają się w owych wspomnianych lumpeksach? Wszystko zależy od tego nie co, a jak i kto, sprzedaje. Wracajmy jednak na ziemię, do dużo bardziej prymitywnych i nie tak wzniosłych porównań. Rywalizacja między prezydentem a premierem może przyjąć nie formę merytorycznej dyskusji, a ciętych ripost nie wnoszących nic do sprawy. Można powiedzieć, że jest potrzeba dużego zasilenia kasy NFZ, nie trzeba przecież wspominać o tym, że znowu zabierze się nam miliard, a może i więcej złotych. Równie dobrze można stwierdzić, że nie zabierzemy od Polaków ani złotówki - jak mówi Platforma. Oczywiście nie zabiorą przymusowo, ale ustawa o ubezpieczeniach, będzie. Nieobowiązkowych.

Rywalizacja między dwoma obozami może doprowadzić do zwykłej nawalanki politycznej, między tak na prawdę dwiema partiami politycznymi. Wiadomo przecież, że prezydent jest z PiS. A premier - z Platformy. Jeszcze nie dawno realizowaliby wspólny program. Dzisiaj - na siłę jest próba szukania różnic. Nie zgadzam się z Matomaszem, że doprowadzi do czegoś dobrego. Kontrola prezydencka i aktywność - jak najbardziej. Nastawienie na zwykłą rywalizację może doprowadzić do bardzo złych skutków. Wystarczy sobie przypomnieć brutalną kampanię. Nie tylko tą polityczną, ale którąkolwiek z tych większych, reklamujących produkty - oczywiście niezbędne nam.

Analizator stwierdza, i owszem, że nie obędzie się to bez kłótni - ta wielka reforma - ale, że w efekcie będzie bardzo pożyteczna. Pożyteczna jest nadzieja, jaką daje Matomasz. Nadzieja, umiera ostatnia. Ja - jako pesymista - nie wierzę, czy istnieje możliwość, aby wyszło z tej brutalizacji coś dobrego i konkretnego dla realnej reformy państwa. Obym się mylił - co rzadko mi się zdarza. (Przewidziałem zwycięstwo Kaczyńskiego w 2005, przegraną 2007, wygraną Kaczyńskiego - prezydenta - też w 2005. Zostaje jednak nadzieja, bo w Euro 2012 nie wierzyłem. A się udało...)

Erasmus Polski
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem dumnym Polakiem maikafalasion - "Cały dzień trzeba było poczekać, aż ktoś w tym temacie wypowie się bez walenia pieścią." [o jednym z wpisów] Matix - "naprawdę świetny artykuł" [o innym]

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @ autor Tekst Rybitzky'ego bardzo dobry. Ja też myślałem nad taką koncepcją, też coś...
  • @ Arkon Nie zgadzam się z tezą, iż LiD się załamie. Kilka razy o tym pisałem - m.in....
  • @ Frozen Zwięzła notka, nie to co moje wywody o Lisach, PiSach i o potrzebie brytyjskości....

Tematy w dziale