Zbigniew poprawił krawat pod szyją, przyczesał nienaganny jak zawsze przedziałek ,przejzał sie ostatni raz w lustrze...
No...Zbysiu...- usmiechnał się do siebie...To jest gwóźdź do politycznej... zgadywanka....
Wyciągnoł z kieszeni marynarki telefon ...
-Memory, fajnd .. i wszystko jasne..
...wykrecił numer, przyłozył telefon do ucha
-Prezesie...? Melduje wykonanie zadania.
Odłozył słuchawke.Po wydatnych ustach delikatnie pląsał usmiech... Gdyby jego rozmowca wiedział kogo Zbyszek miał na mysli w owej zgadywance, nie odebrałby od niego nie tylko tego ale zadnego innego telefonu.Już nigdy.




Komentarze
Pokaż komentarze (3)