Ahmed opuscił bar Hotelu Meridien Bristol tuż przed godziną 13.00. Zanim wyszedł zdążył poprosić barmana o paczke papierosow ,dzieku czemu mogł teraz podazając Krakowskim Przedmiesciem pociągać ulubionego Lucky Strika i przygladać sie zza ciemnych okularow młodym ,zadbanym polskim dziewczynom.Gdyby zapytać Ahmeda co sprawia mu wiekszą przyjemnosc –patrzenie na polskie dziewczyny czy palenie Lucku Strikow pewnie długo nie wiedziałby co odpowiedziec.Szedł wiec tak sobie paląc w kierunku jednej z knajp przy nowym swiecie, gdzie za kilka minut miał tam czekać na niego jeden z jego potencjalnych kontrahentow- Ukrainiec Wowa. Tyle. Nic wiecej na jego temat Ahmed nie wiedział.Nie licząc tego ,ze zajmuje się handlem bronią oczywiście.
Kiedy dotarł na miejsce od razu poznał Wowe. Wygladał dokładnie tak ,jak można się było spodziewać. Ciemne okulary, siwiejące włosy zaczesane w tył, czarna skorzana marynarka, tak wielkie jak złote łancuch i zegarek...
-Czesc...
-Czesc...
-Wowa...?
-Wowa...
-Ahmed...?
-Ahmed...
Mowili po polsku, choć nie mysleli po polsku.
Wowa wskazał miejsce do siedzenia.
-Zjesz coś?
Ahmed zerknął na solik. Na talerzu jakieś mielone mięso, chyba tatar z poledwicy, obok butelka coli, razowe pieczywo i mały Guiness w szklance.
-Nie.Przejdzmy od razu do rzeczy, mam naprawde tylko chwile.Mozna palić?
- Jasne. Czuj się jak u mnie w domu...
Wowa usmiechnął się , pokazując złotą gorną czworke.Teraz naprawde wygladał jak rusek. Ahmed usiadł w wygodnym fotelu.Takie fotele lubił. Głebokie i miekkie, powodowały ,ze czuł się w nich miło i bezpiecznie jak u mamy. Nie mogł się powstrzymać ,żeby znowu nie zapalić...
-Oo laki strajki ...jak jeszcze jarałem , to tez lubiłem laki strajki.
Ahmed nic nie odpowiedział, tylko przesunął paczke na stoliku w strone Wowy po czym odpalił papierosa zapalniczką , ktorą dostał od pewenego własciciela stacji benzynowych w Kazachstanie.
Ładna zapalniczka- powiedział Wowa dolewając odrobine coli do szklanki z ciemnym piwem.- Stylowa.Ja niestety nie pale. Już nie pale.
Ahmed wypuscił chmure gestego dymu i spojrzał na Wowe...
-Tak...?
-No ale nie przyszlismy tu gadac o fajkach, prawda?- Ukrainiec najwyrażniej doszedł do wniosku ,ze najwyzszy czas przejść do rzeczy.
-Prawda.
- Dobra.Będę mowił bez owijania w bawełne...Idzie wojna. Z kazdym dniem wojna jest coraz blizej. Teraz w kazdej domowej apteczce ,ze tak się wyraze powinien znaleźć się AK 47 i pare granatow na dokładke ,ze o jakiejś małej podręcznej bazuce nie wspomne.Nie to ,ze nie lubie Polakow, ale ze mną to już jest tak , ze ja bardzo lubie zarabiac a jak się pojawia szansa na zarobek, nie widze ani jednego powodu ,żeby to ktoś inny niż ja na tym zarobił... Paniatna?
Ahmed milczał wciąż paląc.
No...Z tego co się zorientowałem jesteś w stanie załatwić wszystko od kapiszona przez czołg aż po F-16. Dlatego ciesze się ,ze się tu dziś ze mną spotkałes i mam nadzieje ,ze nie jest to ostatnie nasze spotkanie.
Wowa przerwał na chwile zbity nieco z tropu milczeniem swojego rozmowcy...
-Kawy? Ja jak paliłem to bardzo lubiłem się kawy napić...
-Nie...
Ahmed powiodł wzrokiem za jedną z kelnerek odchodzącą od stolika pod oknem.”Niech Allah będzie z nią” -pomyslał.
Wowa zawołał na barmana aby ten przyszykował „naprawde dobrą” espresso i kontynuował.
Być może nie traktujesz mnie powaznie, może myslisz ,ze jestem kimś kogo nie warto traktować powaznie ale wiedz jedno. W tym kraju jest ogomne zapotrzebowanie na broń. I z kazdym dniem będzie wieksze...Widzisz co tu się dzieje na ulicach? Człowieku , czujesz ten zapach? To zapach nadchodzącej rewolucji...Tu naprawde jest przyszłosc dla takich ludzi jak ja czy ty...Jezeli dobrze to wykorzystamy to jestesmy ustawieni do konca zycia...Lada chwila to wszystko wystrzeli, mowie ci ,ludzie są już tak nagrzani ,ze teraz już tylko kolej na nas.Musimy tylko dostarczyć naszym klientom swiezy towar. A oni nam już podziekują... Swoimi pieniedzmi.-usmiechnął się jak z dobrego żartu i mowił dalej- ...I powiem ci jeszcze jedno.Ci ludzie tutaj , naprawde budzą nadzieje...nadzieje,ze będziemy tu mieli wiekszy rynek niż się do niedawna wydawało. Nie zdziwie się jak będziemy musieli za jakiś czas posprowadzac tych twoich nieszczesnych F-16 taka będzie rozpierducha. Nie wierzysz? Wystarczy obejrzec jakiekolwiek wiadomosci. Oni się przeciez nienawidzą jak psy.Mowie ci stary idzie wojna i lepiej ,zebysmy byli do niej dobrze przygotowani , bo inaczje ktoś inny-nie my! się na niej obłowi.
Ukrainiec przerwał gdyż podszedł własnie barman z gorącą filizanką...zapachniało naprawde dobrą kawą.Kiedy odszedł Ahmed zapytał...
-Myslisz o tych pochodniach i tych marszach?
-Też...
Wowa był wyraźnie podekscytowany.
...Ale nie tylko ...mysle o wszystkim. O tej nienawisci jednych do drugich, o rosnacym zadłuzeniu,kondycji finansowej tego kraju , o tym ,ze niektorzy już wprost mowią ,ze trzeba przeciwnika zlikwidować...Co ty myslisz,ze jak się to wszystko skonczy...? ...No...jak...? Rozejdzie się po kosciach i zniknie? W zyciu... Szmal!!! Trzeba na tym robić szmal...!...na pohybel im wszystkim , na pohybel ,czarnym i czerwonym jak sami mawiają. A my wtedy już będziemy daleko stąd i będziemy wtedy mysleć o czymś znacznie przyjemniejszym... na przykład o tej kelnerce...podoba ci się?
Ahmed obejrzał się za kelnerką , ktorą już wczesniej widział ale zachował powage i nie odpowiedział.
-No...mow dalej ...słucham.
-Ok. Sprawa ma się bardzo prosto. Oni tu w Warszawie się strasznie szarpią. Ponoć nie mogli sobie poradzić z lustracjami, aferami ,ubekami całym tym postsowieckim bajzlem itp...Mają z tym duzy problem.Tak duzy ,ze brakuje im już po prostu pary . To co zrobili 20 lat temu już im nie wystarcza...ich problem. W kazdym razie dochodzą powoli do wniosku ,ze dosyć tego i trzeba teraz zacząc się wyrzynać miedzy sobą.Dorzynać czas watahy!Nie widze powodu ,zebysmy im mieli w tym przeszkadzac, tak samo jak nie widze powodu dla ktorego miałbym przeszkadzac Holendrom dokonywać eutanazji na swoich obywatelach. Tym badziej ,ze możemy na tym dobrze zarobić...
-Moja Matka była Polką...
-Przykro mi, mój dziadek ponoć też. Ale liczy się to co tu i teraz...chyba ,ze myslisz inaczej...?
-Na razie nic nie mysle , na razie zbieram dane.
Ahmed musiał konczyć.Miał jeszcze przeprowadzić dziś kilka takich rozmow, nie mogł rozmieniac się na drobne.
Ok., poki co musze spadać , będziemy w kontakcie.
Podniosł się z wygodnego fotela siegnął po paczke papierosow, kiedy Wowa chwycił go za dłon...
Ahmed ...nie lekceważ tego co mowie. Predzej czy poźniej coś będzie.Jest w tym kraju kilka osob , które już nie wytrzymują...jak poczują zew natury, musimy być przygotowani...
- Nie wiem..pomysle i się odezwe...See you –Uwolnił dłon i wyszedł...
Ahmed skłamał. Dokładnie wiedział i rozumiał o czym mowił Wowa ale w interesach trzeba zachować dystans...Interesy to nie polityka.Spojrzał ostatni raz w strone kelnerki i wychodząc pchnął drzwi najbardziej męsko jak potrafił.Po chwili zniknął w tłumie.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)