...kiedy mozną ją zdobyć inaczej?
W zeszłym tygodniu Big Brother był w centrum Kairu. Cały swiat wstrzymał oddech i z trwogą obserwował rozwoj wydarzeń. Zakładam ,ze wiekszość z nas sprzyjała dążeniom wolnościowym demonstrantow , obawiając się jednoczesnie o to, ze sytuacja moze się wymknąć spod kontroli, zrobi się totalna zadyma i zginie mnostwo niewinnych ludzi. W kazdym razie ja , Eryk Wiking , patrząc na to miałem takie obawy.
I kiedy tak sobie ślepiłem w ekran telewizora przyszła mi do głowy taka myśl...
Jakieś 30 lat temu w grudniu 1981 r. a potem w roku 1988 podczas fali strajkow , cały świat patrzył w podobny sposób na nasz kraj. Świat zachodni wstrzymał oddech jak my w zesżłym tygodniu , zastanawiając się czy interwencja Jaruzela zamieni się w jatke ,czy krew popłynie ulicami i czy opozycyjnie nastawione społeczenstwo da się sporowokować wojskowej huncie ?
Patrzac dziś na Kair chyba jestem zdania ,ze lepszym rozwiązaniem niż stosy trupów będzie kompromis ,w którym Mubarak odda władze, usunie się w cień i ludzie powoli jakoś się dogadają ,co będzie skutkować odzyskiwaniem wolnosci na raty...
Czy to będzie dobre rozwiązanie ? No kompromisowe...Ale czy dobre...? Z punktu widzenia geopolityki , lepiej pogonić satrape w pizdiec , nawet kosztem wielu ofiar a nastepnie zbudować nową, zdrową tkanke społeczną. Ale z punktu widzenia rodzin potencjalnych ofiar , już nie za bardzo...Czy zgodzilibyśmy się płacić za wolnosć zyciem kogoś z naszych bliskich ? Tym bardziej , że istnieje rownolegle , iluzoryczna wprawdzie ale szansa na rozwiązanie nie wymagające od nas takiej ofiary...?
I tu pojawia się refleksja ,która mnie nie chce dać spokoju...
Działalnosć Adama Michnika i jego środowiska , tę z lat 90-tych i pozniej oceniam jako szkodliwą...Z wielu powodow, których nie będę tu wymieniał, bo nie o tym teraz pisze.Kazdy może sobie ocenić Michnika po swojemu.
Wspomnienie okrągłostołowego kompromisu i pozniejsze alianse z czerwonymi też wywołują u mnie pewien niesmak i uczucie zmarnowanej szansy na wolnosć co się zowie.
Kontekst Kairu , kaze mi spojrzeć troche inaczej na to zagadnienie. Może Michniki i Mazowieckie miały racje ?
Oczywiście istnieje teoria ,ze w 1988 system był już tak słaby i tylko leżał i kwiczał czekając ,żeby go dobić.Nie jestem pewien.
W ksiązce dr. Antoniego Dudka „Reglamentowana Rewolucja. Rozkład dyktatury komunistycznej w Polsce 1988-1990”, autor tak pisze o sytuacji w czasie strajkow w 1988 roku...
: „Wystąpienie Kiszczaka stanowiło jeden z rezultatów posiedzenia Komitetu Obrony Kraju, odbytego 20 sierpnia pod przewodnictwem Jaruzelskiego. W tym czasie trwała już zarządzona dzień wcześniej mobilizacja Rezerwowych Oddziałów Milicji Obywatelskiej, w ramach której do służby powołano ponad 12 tys. ludzi mających wspierać ewentualne działania ZOMO i Służby Bezpieczeństwa. Akcja ta stanowiła fragment przygotowań do stanu wyjątkowego rozpoczętych (…) rozkazem Kiszczaka z 29 kwietnia”.
Czy myslimy ,ze Jaruzel i Kiszczak daliby się wsadzić do pierdla i rozstrzelać ? Nie sadzę... Oczywiście ,ze swiadomie kierowali całą sprawę ,żeby zlądować na cztery łapy , tak jak dziś Mubarak.Oczywiscie ,ze przestraszone opozycyjne elity poszły na kompromis obawiajac, ze następnej szansy nie będzie...
Ale spojrzmy na sytuacje Polski z perspektywy człowieka zachodu...Czy nie patrzył na nas wtedy tak ,jak my patrzymy dziś na Egipt...?
-Żeby tylko nie zaczeli do siebie strzelać ,bo będzie masakra...
Nie będę się upierał ,ze to co nastąpiło w Polsce to najlepsze z możliwych rozwiązan ale kiedy patrze na te tysiące demonstrantow w Kairze, to mysle sobie ,ze nie powinni jeszcze ginąć...Niech sprobują to rozwiązać inaczej.Moze im się uda lepiej niż udało się nam...?




Komentarze
Pokaż komentarze (2)