Nadaję z paszczy lwa
Jedynie prawda jest ciekawa
24 obserwujących
615 notek
454k odsłony
  1089   0

Dlaczego nie pójdę do kina na "Smoleńsk"?

Odpowiadając najkrócej na tytułowe pytanie notki - nie pójdę do kina na "Smoleńsk" ,z tych samych mniej wiecej powodów,dla których nie wybrałem sie na wiekopomne dzieło Andrzeja Wajdy pt" Wałęsa człowiek z nadziei" czy jak to się tam zwało. Na "Wałęse..." do kina nie poszedłem dlatego głównie ,że byłem przekonany ,iż tworcy filmu nie są w stanie wyskoczyć  poza ramy swoich wąsko rozumianych politycznych przekonań i wyprodukują propagandowego gniota, mającego potwierdzać ich wizje rzeczywistosci, bez wzgledu na to jak sprawy miały się naprawdę. Ryzyko ,że się pomyle w diagnozie było minimalne. Po jakimś czasie, kiedy zobaczyłem w TV obszerne fragmenty "Bolka człowieka z nadziei" okazalo się ,że dokonałem dobrego wyboru.Film był projekcją łiszfulkingowego myślenia elit skupionych wokół okrągłostołowego porządku. Dziś podobnie myślę sobie o roli jaką pełni w polskim życiu publicznym ostatni film Antoniego Krauze.I o tym jaką ma sprawę rządzącym załatwić. Znając od dawna argumenty "zamachowców", wiedząc kto jest/był zaangażowany w produkcje tego stymulowanego politycznie dzieła nie mam wątpliwosci ,że bedziemy mieli do czynienia z czymś wiecej niż z politycznie motywowana agitką.

Przy czym nie oznacza to wcale ,iż uważam ,ze tworcy filmu o katastrofie smolenskiej będa świadomie wprowadzać w błąd widza. Przeciwnie ,wierzę w to ,iż są swięcie do swoich racji przekonani. Podobnie zresztą jak Wajda  przekonany jest , że Lechu jest narodowym bohaterem, i że jego donosy nie miały żadnego znaczenia. Problem  tkwi jedynie w  intelektualnych ograniczeniach zarówno samych reżyserów jak i środowisk , ktore ich wspierają.

Dlatego,podobnie jak w przypadku filmu Wajdy gdzie mieliśmy do czynienia z legendowaniem zbawiennego wpływu okrągłego stołu , szlachetnej i przewodniej roli Bolka ,etc..., tak tu bedziemy mieli do czynienia z legendowaniem seryjnego samobójcy ,agentów wpływu ,trotylu i tego wszystkiego o czym się o dawna po tej stronie Wisły opowiada.

"Smoleńska" poki co nie widziałem. Może sie oczywiscie zdarzyć ,że w tym przypadku się pomylę i okaże się ,ze  nie jest on li tylko narzedziem do kreowania mitologicznej narracji czy instrumentem mającym integrować podobnie myślacych ale szanse na to są mniej wiecej tak samo mizerne jak w przypadku filmu Wajdy.

I właśnie dlatego nie wybiore się do kina na Smolensk, tylko cierpliwie poczekam i zweryfikuje to sobie w przyszłosci, oglądając "obszerne fragmenty" w TV

 

Lubię to! Skomentuj44 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale