Jest sztandar, transparent i polski jest herb,
lecz miary i wstydu w tym nie ma,
ten sam tłum, co kiedyś niósł młot oraz sierp -
ekstrema, spóźniona ekstrema.
Maszeruje Jarek, maszeruje,
ochroniarzy wokół cały rój.
Patrzy kraj, co jeszcze sprofanuje,
wiadomej substancji niesie słój.
My cośmy zaspali, nie przyszli na czas,
nie wstali u mamy spod koca,
Prosimy, błagamy - spałujcie dziś nas,
bo spać nie możemy po nocach.
Maszeruje Jarek, maszeruje,
ochroniarzy wokół cały rój.
Patrzy kraj, co jeszcze sprofanuje,
wiadomej substancji niesie słój.
Niech czołgi na miasto wyjadą i niech
się drzwi w internacie zatrzasną.
Wolimy zomowców, niż wasz gromki śmiech,
że nam w demokracji za ciasno.
Maszeruje Jarek, maszeruje,
ochroniarzy wokół cały rój.
Patrzy kraj, co jeszcze sprofanuje. wiadomej substancji W wersji salonowej... niesie słój.
Komentarze
Pokaż komentarze (5)