Orliki to jeden z ulubionych tematów żartów pisowskich blogerów. Orliki to, Orliki tamto, Orliki zamiast wałów, Orliki zamiast chleba... pomijam ocenę poczucia humoru - bo jak wiadomo każdy może mieć inne - ale naprawdę dziwi mnie atakowanie PO poprzez naśmiewanie się z jednej z lepszych inicjatyw tego rządu.
Być może komentatorzy patrzą z perspektywy dużego miasta? Wystarczy że wezmą pod uwagę gołe liczby: po zakończeniu programu codziennie w Polsce pół miliona osób będzie mogło pograć w piłkę. Codziennie! Przy czym mówimy tutaj nie tylko o rozrywce ale także o poprawie zdrowia i tym samym mniejszym wydatkom na publiczną opiekę zdrowotną, o zagospodarowaniu dziecięcej energii co zaowocuje w przyszłości bardziej energicznymi i chętnymi do działania obywatelami, zapewne też częściowe zmniejszenie problemu alkoholizmu, przestępstw młodocianych, itp., itd.
Opodal miejsca gdzie czasem przyjeżdżam na łikendy jest Orlik. Czynny od rana do późnej nocy - wiosną widziałem że zapalano światła i dzieciaki grały przy sztucznym oświetleniu, w krótkich spodenkach i w rękawiczkach ;) Wcześniej widywałem je co najwyżej ścigających się nocą rowerami na miejscowej przelotówce albo na przystanku PKS z puszką piwa w ręku... a teraz mają coś do roboty. Serce rośnie kiedy się patrzy jak z zapałem ganiają za piłką.
Orliki to wypełnienie kilku obowiązków przynależnych państwu - rozwój infrastruktury, opieka nad dziećmi i młodzieżą, wyrównywanie szans. A to wszystko niewielkim w gruncie rzeczy kosztem.
Dlatego wisi mi co tam sobie wypisują szydercy - jeśli głównym osiągnięciem PiSu miała być fatalnie, po łebkach przeprowadzona lustracja to ja bez wahania wybieram PO i tuskowe Orliki.
e.229823
ps. pisowskich pałkarzy tradycyjnie wycinam


Komentarze
Pokaż komentarze (97)