Patrzę na to i nie wiem co myśleć. W demokratycznym kraju chce się zabraniać pokojowej demonstracji. W demokratycznym kraju knebluje się wolność słowa. W demokratycznym kraju dzieli się poglądy na takie, które można wypowiadać i takie, które są urzędowo zakazane. Na pewno mówimy o demokratycznym kraju?
Nigdy nie popierałem nie popierałem nacjonalistów żadnej maści. Uważam ich za ślepą uliczkę rozwoju patriotyzmu, przejaw choroby przełomu wieków kiedy nowe media i nowe idee doprowadziły miliony ludzi do zbiorowego szaleństwa. Natomiast nigdy nie przyszłoby mi do głowy ich kneblować - i to przynajmniej z trzech powodów.
Po pierwsze jeśli odbieramy komuś głos to pozbawiamy się możliwości poznania - i ew. odrzucenia jego poglądów. To jak z systemem odpornościowym - jeśli pozbawi się organizm kontaktu z zarazkami to przestaje się on umieć bronić. A to najgorsze, co możemy sobie w demokracji zafundować.
Po drugie odbierając komuś głos narażamy się na podobne szykany w przyszłości. Dziś może zwalczamy faszystów i komunistów ale jutro ktoś może wpaść na pomysł wykreślenia z przestrzeni publicznej np. liberałów albo katolików. Ścieżki, metody postępowania i argumenty będą już przygotowane a maszyna naoliwiona. Nawet jeśli teraz wydaje się nam że ze swoimi poglądami jesteśmy całkiem bezpieczni.
Po trzecie jeśli nauczymy rząd ścigać ludzi za poglądy, damy mu do tego narzędzia i społeczne przyzwolenie - to na prawdę ktoś sądzi, że ów rząd pozbędzie się nowo nabytej władzy kiedy upora się z faszystami? Bynajmniej, szybko przekona się, że są inne niewygodne grupy których może się w ten sam sposób pozbyć. Raz uzyskanej władzy nie odda nam już nigdy.
Władze nie mają kontrolować poglądów obywateli tylko pilnować porządku. Mają tępić napaści, demolki, kontrolować organizacje paramilitarne i likwidować bojówki. Gdyby robiły tak władze międzywojennych Niemiec - drugiej wojny raczej by nie było.
e.


Komentarze
Pokaż komentarze (94)