Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem ostatniej zagrywki Freemana. Tzn. zawsze wiedziałem, że ma łeb na karku i pisze lepiej ode mnie - ale takiej sztuczki się po nim nie spodziewałem.
Co się tyczy ogłoszonego konkursu to oczywiste jest, że skoro wymyślił go Freeman i wszystkie zasady ustalił Freeman to wygrać mógł tylko Freeman - i tak się rzeczywiście stało. Setki komentarzy i uwielbienie salonowego bydła (które jeszcze niedawno sarkało na jego "niezdecydowanie") skokowo podbiło popularność bloga i pozycję samego Freemana. Skutecznie przy tym sprowokował i pognębił swoich ideologicznych przeciwników ( niektórzy jak na przykład ja - do tej pory przeżywają i produkują o tym notki ;) ) a jednocześnie bezlitośnie zakpił ze stada, w którym przyszło mu podążać i które zaczęło na wyścigi wyć i muczeć w rytm Freemanowej przyśpiewki.
Naprawdę Freemanie, erystyczne mistrzostwo, z mojej strony jak to mawiają gdzieniegdzie: szapo ba!
e.


Komentarze
Pokaż komentarze (58)