Wygląda na to, że lista tekstów, które naobiecywałem różnym osobom przekroczyła już objętość przeciętnego bloga na salonie. A lista rzeczy o których chciałbym napisać sam z siebie też nie maleje. A zamiast tego piszę jakieś "szybkie fragmenty".
Niestety wynika to z tego że mam obecnie o wiele za mało czasu na pisanie rzeczy poważnych. Jako że pracuję przy komputerze krótkie komentarze mogę pisać bez przeszkód ale kiedy trzeba się nad czymś zastanowić a już nie daj boże sprawdzić literaturę...
Ale zobowiązania trzeba wypełniać. Muszę w związku z tym ograniczyć komentowanie bieżących wydarzeń i innych blogów a skupić się na poważniejszych kwestiach. Mam nadzieję, że nikogo tym nie urażę.
Pozrdawiam.
e.
ps. tekst, który napisałem dawno temu, ale chyba nadal aktualny:
Uporczywa jest ta moja walka ze słowem. Poprawka, dopisek, skreślenie. Na ekranie nic z tych utarczek nie zostaje. Komu to w ogóle poza mną potrzebne, wystarczy posłuchać, jak się teraz mówi, pisze. Język polski zanika zastąpiony jakąś dziwaczną nowomową. Nie tak dawno przecież gardziliśmy komunistami, tym ich łamaniem języka, koślawieniem słówek. Tymi wszystkimi "naszom partiom", przepaściami i krokami naprzód. I co? Miał rację Herbert: gdyby nas lepiej i piękniej kuszono... Sami oddaliśmy to, czego nie daliśmy sobie wydrzeć siłą.
Zresztą o czym można dzisiaj pisać? O Polsce? O bliźnich? O dalekich podróżach? O wszystkim jest już jakiś program telewizyjny.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)