Jakiś czas temu salonowi pisowcy i pisołki ogłosili dramatyczny apel o bojkot antypisowskich mediów. Spodobało mi się wtedy to, że wreszcie zrozumieli sens tego rodzaju działań - bo podczas podobnych akcji np. w sprawie Chin zupełnie nie łapali o co chodzi.
W rozmowie u Antysalona zwróciłem jednak uwagę, że nie wierzę w sukces tego konkretnego bojkotu - głównie dlatego, że salonowi pisowscy publicyści "żyją" z tego, co przeczytają w prasie antypisowskiej. Tak jak antypisowscy blogerzy "żyją" z tego, co chlapnie Kaczyński czy inny Kurski. Jaki sens miałby np. dla takiej Matki Kurki bojkot Jarosława Kaczyńskiego czy Rzepy? Żaden. Tylko straciłaby czytelników bo oni chcą wiedzieć, co znowu durnego chlapnął ten okropny Kaczyński.
Dlatego nie wierzę w ten bojkot - jest wbrew nurtowi. Na prasę antypisowską nie wpłynie a uderzy głównie w pisowskich blogerów, którzy będą mieli mniej tematów...
A teraz wracam na urlop :)


Komentarze
Pokaż komentarze (5)