Wszyscy wiemy jaki to ubaw mamy z kandydatem PO na prezydenta Bronisławem Komorowskim,który raczy nas co chwila a to krotochwilnymi powiedzonkami,a la gajowy,czy to lapsusami,które nie zamierzone wylatują z ust marszałka,jak śrut z dubeltówki,choć jego ostatni lapsus o ,,rozgrzanym sędzim,, który,jak dobrze pamiętam nie miał wąsów i wyglądał,jak kobieta należał do tych mniej śmiesznych,a budzących raczej złe skojarzenia z czasów,kiedy to na topie byli i Jaruzelski i Cimoszewicz,którzy otwarcie i z dumą deklarują dziś poparcie dla Komorowskiego.
Jak wielu snuję czasem absurdalne dywagacje i nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie kontekst między lapsusami Komorowskiego i niebezpieczeństwem,albo ryzykiem,że może on zostać na prawdę Prezydentem Polski,który to kontekst wywołuje u mnie pewien niepokój.
Mianowicie co będzie jeśli Komorowski,jako przyszły mieszkaniec Pałacu Namiestnikowskiego dostanie od pana Arabskiego samolot i poleci na,dajmy na to szczyt G20,albo jeszcze gorzej NATO i palnie tam jakieś głupstwo w obcym języku i doprowadzi do dyplomatycznego impasu,albo wywoła choćby tylko śmiech,czy zakłopotanie?
Otóż o tym powinni zacząć rozmyślać tęgie głowy w państwie i znaleźć dobrych tłumaczy dla pana marszałka,gdyż mogą się oni wkrótce stać STRAŻNIKAMI GODNOŚCI NASZEGO PAŃSTWA,gdyż na szczęście dla nas Polaków(a na nieszczęście dla red.Wrońskiego) Bronisław Komorowski nie zna,a przynajmniej nie w stopniu dostatecznym żadnego obcego języka.
Uffffffffff,jak to dobrze.
Czasem brak kompetencji może być zbawienny.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)