W całym swoim życiu kupiłem tylko jeden egzemplarz GW i to z litości,bo człek wciskający tę ,,opniotwórczą,, gazstał na skrzyżowaniu i łykał spaliny przy 35-stopniowym upale,wiec do czytelników mnie zaliczyć,a tym bardziej do fanów raczej nie można.
Tyle pisze się jednak o manipulacjach tej gazety i jej destrukcyjnym wpływie na świadomość Polaków,że postanowiłem przeprowadzić wywiad środowiskowy,a ten najlepiej uczynić wśród kogo...?
Dokładnie,wśród kioskarzy.
I tak odwiedziłem na drodze mojej kwerendy 15 punktów sprzedaży,w tym jeden blisko ważnej i prestiżowej uczelni.W budynku,gdzie mieszczą się rektorat i administracja znajdują się stojaki z logiem gazety i podległego jej pisemka za darmo,ale próżno znaleźć gazetniki innych pism,co może znaczyć,że inne piszą to samo,więc po co?
Coś w tym jest,bo ostatnio nawet Rzepa zaprasza tak znamienitych komentatorów,jak prof Kuczyński,ale ja nie o tym.
Gazetniki i pytanie dlaczego właśnie te od GW stoją w uczelnianym korytarzu były powodem zbadania popularności tejże w pobliskim puncie sprzedaży i tak ku mojemu osłupieniu sprzedawczyni zdradziła mi,że ,,gazeta,, kiedyś sprzedawała się,jak ciepłe bułki obecnie jest w odwrocie. Większym popytem cieszy się Gazeta Polska.GW ciągnie pani dalej to specyficzna klientela.Przeważnie starsza kadra pedagogiczna,podczas gdy młodzi częściej sięgają po skrajnie lewacką Politykę,albo właśnie rzeczoną GP.Wśród studentów natomiast rozkłada się to różnie i raczej prasa w tych kręgach zalicza coraz mniejsze zainteresowanie.
Pięć kolejnych kiosków w centrum półmilionowej metropolii w środę po południu. GP juz wysprzedana (ukazuje się w środę) za to sterty Gazety Wyborczej,które jak mówią kioskarze zostaną zapewne do następnego dnia,bo po południu nikt już raczej nie kupi czegoś,co może rankiem dostał za darmo,albo przeczyta w necie.
Kolejnych dziewięć punktów sprzedaży z podobnym obrazkiem,choć im dalej od centrum tym większa szansa na Gazetę Polską i oczywiście jeszcze większe ilości Michnika w wersji papierowej,oprócz dwóch,gdzie gazety z Czerskiej próżno szukać było.
Na pytanie co jest powodem braku towaru wczesnym popołudniem kioskarze odpowiadają.Tu w pobliżu mieszkają rodziny,które w PRL-u nie żaliły się na przewodnią rolę partii.
Moje potyczki z ,,gazeta,,prowadzą do konkluzji,że nie jest najgorzej skoro sprzedawalność ,,gazety,, spada,a takiej ,,oszołomskiej,, Gazety Polskiej rośnie i to w bezpośredniej bliskości uczelni i w centrum dużej metropolii,co może nie do końca potwierdza teorię,że młodzi wykształceni gremialnie popierają ,,bycie w głównym nurcie,, i może jest to moment,kiedy monopol gazety z Czerskiej na rząd dusz nie jest już tak oczywisty.
Dalej jednak nie wiem czemu w uczelnianym korytarzu stały tylko te dwa gazetniki.Może ze strachu przed ostracyzmem uczelnie bała się odmówić instalacji owych elementów marketingu?


Komentarze
Pokaż komentarze (29)