A przynajmniej znacznej jej części(jeśli nie większości).
Tu wkleję komentarz blogera wraz z odpowiedzią profesora(pod notką ,,Prawo kłamczucha oświęcimskiego do wolności słowa,,),jako moim zdaniem godne uwagi,które pozwolą nam spojrzeć na blogera Sadurskiego pod innym kątem(a może i nie).Proszę zwrócić uwagę na słowa fzp sceptnicka.
,,Jeszcze tylko slowo do
-> fzp
"IMHO, zbytnio i pomimo złych doświadczeń z wieloma komentarzami, ufa Pan zdrowemu osądowi prawdy historycznej przez "statystycznego człowieka". Przecież Pan te komentarze na swoim blogu niekiedy musi czytać. Skąd zatem aż tak wielka Pana ufność w to, że vox populi z własnej i nieprzymuszonej woli "odfiltruje" nacjonalistyczne demagogie na rzez zdrowego rozsądku i umiaru? "
- przeciez wie Pan dobrze, ze publika na tym blogu, jak i w ogole w S24, nie jest reprezentatywna dla opinii publicznej. Do mnie troche zbiegaja sie... wie Pan kto. Choc oczywiscie nie tylko oni.
A do opinii publicznej generalnie, raczej tak, mam zaufanie. Moze troche naiwne, ale do wladzy zaufanie mam jeszcze mniejsze.
Ów komentarz i odpowiedź profesora miały miejsce pod notką o Davidzie Irwingu,więc temat dość gorący,ale czy nie oddają sposobu w jaki pan profesor podchodzi do swej aktywności na s24?
Edukacja,luźna pisanina,czy prowokowanie do ostrych reakcji,które mają udowodnić tezę o skrajności poglądów większości salonowiczów?
Oczywiście może być,że przesadzam,ale dyskusja obu panów w kontekście ciekawego i kontrowersyjnego tematu nie dawała mi spokoju.
Zaznaczam,że to drugi mój tekst dzisiaj z profesorem Sadurskim w tle,ale obiecuję że ostatni.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)