Doprawdy niepojęte.
Informacja,że prokurator z Sierpca przeciska się przez warszawskie korki,aby dojechać do kliniki,w której leży JW celem jego przesłuchania zirytowała mnie do głębi,zwłaszcza że pytania prokuratora mają dotyczyć prędkości i warunków na drodze.
Pamiętam bowiem tamten dzień,kiedy to min.stacja,gdzie pan Wajda ma przyjaciół poinformowała o zdarzeniu i po jakiejś chwili podała do widomości (cytując przy tym świadków zdarzenia,albo służby,które dotarły na miejsce wkrótce po kolizji) że syn byłego prezydenta nie jechał zbyt szybko,albo nawet zgodnie z przepisami.
Czy ów fakt medialny,który jak wiadomo jest z faktem niemedialnym tożsamy nie wystarczy prokuraturze,aby sprawę (w tym przynajmniej aspekcie ) zamknąć ?
Przecież w sprawach większego kalibru tak właśnie było,że jak wiodące madia podały,że ,,wina pilotów,, to nikt rozsądny tego nie kwestionował .
Chciałoby się wręcz powiedzieć ( parafrazując słowa legendy ,,S,, ) ,że miała być niezależność prokuratury ,a tu każdy prokurator robi co chce .
Kolizja Wałęsy uświadomiła nam wszystkim kilka prawd,a konkretnie,że z naszą służbą zdrowia nie jest wcale tak źle,jak wielu sądzi,bo gdy przyjdzie co do czego to na każdego czeka helikopter i miejsce w najlepszej w kraju klinice nawet obok gen.Jaruzelskiego,albo innego autorytetu.
Dała nam też do zrozumienia,że wśród często za skandaliczną jazdę krytykowanych motocyklistów ( którzy poruszają się jakby byli w stanie pomroczności jasnej )są też ludzie rozsądni i mimo,że potencjał ich maszyn do brawury zachęca poruszają się po drogach odpowiedzialnie.
Można by rzec: jaki ojciec taki syn i dziwię się,że prokurator tego jeszcze nie wie.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)