Pan kazimierz Wójcicki uraczył nas notką,która sprowadza się do tego,że wespół z kolegą Żydem poszedł dziś w samo jądro antysemickiego zła i nic.
Spokojnie mógł opuścić Plac Konstytucji i udać się w to miejsce,z którym mu ideowo najwyraźniej po drodze,a więc do ,,klorowych niepodległych,, .
Mam w stosunku do wyczynu pana Wóycickiego ambiwalentne uczucia,bo z jednej strony ma prawo chodzić i o jakielkowiek porze przebywać, gdzie chce,ale z drugiej udanie sie dziś na Plac Konstytucji to niepotrzebne podgrzewanie atmosfery i prowokowanie czegoś niedobrego.
Czy taki właśnie był zamysł pana Wóycickiego , aby później najwyraźniej bliski mu ideowo Adam Michnik mógł po raz kolejny uboleać nad polskim,zwirzęcym antysemityzmem tego oczywiście nie wiem, ale wykluczyć i tego nie można.
Tak się dziwnie składa,że prawo prawem,ale jak w niektórych miastach, pewnych dzielnic unika się nocą i nie tylko,a w niektóre dni w roku pobyt w takim dajmy na to Berlinie w dzielnicy Kreuzberg może okazać się skrajną nieroztropnością, tak i wyczyn pana Wójcickiego można w takim kontekście rozpatrywać.
Pozostaje dziękować Bogu,że przynajmniej w tym wypadku nie potwierdziły się obawy o antysemityzm,który wszyscy,a organizatorzy dzisiejszego Marszu Niepodległości szczególnie wyssaliśmy z mlekiem matki.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)