Polski dyplomata w imieniu dyplomatów z UE wpisał się do księgi kondolencyjnej podczas uroczystości pochówku orędownika pokoju,demokraty i umiłowanego wśród Północnokoreańczyków Kim Dzong Ila.
Ponieważ polskie przewodnictwo idzie ku końcowi i jak pierwotnie obawialiśmy się,że będzie tylko mało znaczącym epizodem tak teraz możemy być z decyzji o wysłaniu naszego dyplomaty na uroczystość i naturalnie całej prezydencji dumni.
Nurtują mnie tylko dwa pytania:
-dlaczego Amerykanie nie podzielili poglądu unijnych przywódców i nie wysłali do Korei swojego dyplomaty?
-co to znaczy ,,w imieniu dyplomatów UE,,? Czy żby to jakaś nowa elita elit?



Komentarze
Pokaż komentarze (2)