Odpowiedź na tak postawione pytanie będzie dla jednych oczywista i powiedzą :tak,a ekspozyturą tego przemysłu jest największa partia opozycyjna,albo toruńska rozgłośnia,ale jest to pogląd oparty chyba bardziej na masowo produkowanej w Polsce propagandzie,która ma za zadanie odrócenie uwagi od prawdziwych źródeł przemysłu nienawiści.
Asumpt do tego postu dostarczył mi artykuł pani Marii Szonert-Biniendy z ostatniego ,,Urz,, oraz dopiero co zamieszczony wpis o procesie,jaki Romanowi Graczykowi wytoczył syn znanego działacza Tygodnika Powszechnego pan Jacek Pszon na stronach portalu braci Karnowskich i Piotra Zaremby.
Pani Binienda oprócz próby wykazania płytkości merytorycznej pewnych aspektów ( istotnych i podważających całość raportu ) zarówno raportu MAK,jak i Komisji Millera opisuje też jakich to represji ze strony pewnych środowisk w Polsce doznał,po publikacji symulacji obalającej teorię o urwaniu części skrzydła TU-154 M przez brzozę, jej mąż .
Otóż pisze ona ni mniej ni więcej,że pisano nań donosy do NASA, na uniwesytet,gdzie jest wykładowcą i oczywiście na jego kontakt prywatny.
Skala zjawiska i premedytacja budzą grozę i pozwalają zrozumieć dlaczego w Polsce doszło do politycznego mordu w Łodzi.
Nie wyobrażam sobie być poddanym takiej nagonce za sformułowanie naukowo udowodnionych tez,z którymi o dziwo się nie dyskutuje,ale za to bezpardonowo atakuje się ich autora.To się jednak dzieje.
Podobna w wymowie jest sprawa Romana Graczyka,który został pozwany przez syna nie żyjącego już pracownika Tygodnika Powszechnego o ochronę dobrej pamięci o swym ojcu.
Co ciekawe nie tak dawno odbył się przed sądem podobny proces,w którym pozwanym był IPN,a składającym pozew obecny naczelny GW,który w ten sposób bronił dobrego imienia swego ojca
Pan Roman Graczyk widzi w tym procesie i być może słusznie próbę zemsty za książkę,która postawiła redakcję Tygodnika Powszechnego z czsów PRL-u w nieco innym świetle,niż by to chcieli zainteresowani i ich rodziny.
Podobnym przykładem jest reakcja określonych środowisk po publikacji w programie ,,Jan Pospieszalski bliżej,, treści depeszy ambasadora NRD,która opisywała rozmowę Stanisława Cioska z Bronisławem Geremkiem.
Rozpętała się burza,w wyniku której szef TVP Juliusz Braun poczuł się w konieczności wystosowania przeprosin za fakt publikacji treści,która mogła Geremka postawić w mniej korzystnym świtle,niż by to chciało środowisko pamięć o nim czczące.
Jarosław Marek Rymkiewicz i jego proces,na którym nie pozwolono na analizę powiązań z KPP rodziców,obecnie i w przeszłości zatrudnionych w ,,gazecie,, też daje do myślenia.
Pamiętamy argumentację wniosku dla Jarosława Kaczyńskiego o postawienie go przed Trybunałem Stanu.
Miał on ,,stworzyć atmosferę,,.
A czy przypadkiem stwarzanie tej atmosfery nie odbywa się nieustannie i to od 20 lat tylko ktoś inny jest jej autorem?
Czy mnogość wyroków sądowych nie ma za zadanie zastraszyć dociekliwych, a kreowanym na autorytety III RP zapewnić nienaruszalność jedynie słusznej wersji ich życiorysu?
I w końcu największa obawa.
Czy ta atmosfera nie popchnie ludzi o słabszej konstrukcji psychicznej do kolejnych mordów plitycznych,albo nie sprowokuje ideologicznej wojny domowej w Polsce,a może i w Europie?
Źródła:
http://wpolityce.pl/wydarzenia/23568-rusza-kolejny-niepokojacy-proces-roman-graczyk-czuje-sie-celem-nagonki-srodowiskowej-zemsty-zmusic-do-milczenia
http://www.uwazamrze.pl/artykul/724073,814111-Ideologia-jak-pancerna-brzoza.html



Komentarze
Pokaż komentarze (9)