W jednym ze śląskich miast postawiono szereg ekskluzywnie i z drogich materiałów wykonanych tablic,które informują przechodnia o otoczeniu,jego historii i znianach,które na przełomie lat się na tym miejscu dokonały.Na samym końcu tych jak najbardziej ciekawych tabliczek widnieje informacja komu się je zawdzięcza i tak stoi tam coś o Unii Europejskiej,funduszu spójności,albo innych temu podobnych.
Zastanawiam się czy warunkiem przyznania funduszy celowych jest obowiązek umieszczania ,,darczyńcy,, na tablicach z owego funduszu wykonanych?
Skoro tak to dlaczego zamykając dajmy na to stocznie nie trąbi się na około,albo pisze na ich bramach że to też dobrodziejstwo Unii Europejskiej,dlaczego pod ceną niemieckiego dorsza w sklepie nie pisze:UE sei Dank,a w mediach nie słyszymy o kosztach pozyskania funduszy unijnych ,które przewyższają podobno to,co z Unii dostajemy netto?
Czy ktoś może powiedziećwreszcie ,że wie ile co roku do Unii płacimy i czy się to nam w ogóle opłaca?
Takich informacji w mediach nie ma,albo rzadko i nawet tu na tym portalu zatroskanym o wolność słowa byłem kilka dni temu świadkiem,jak notka o opłacalności funduszy została krótko po ukazaniu się zwinięta.
Jako korzystający z dróg widzimy w miejscach ich powstawania,czy modernizacji ogromne tablice na których najbardziej biją nas w oczy liczby pozyskanych funduszy i flaga Unii Europejskiej i mnie ,jako człowiekowi na tyle dorosłemu,że pamięta czasy PRL-u przypominają te wszystkie zaklęcia tamtą gorliwość z jaką przemilczano temat braku mięsa w sklepach i mało kto odważył się odpowiedzieć na pytanie dokąd to mięso znika,choć większość to wiedziała.
Natomiast pamiętam też tę gorliwość z jaką przy różnych okazjach trąbiono o przyjaźni polsko-radzieckiej i tych wszystkich korzyściach z niej płynących .Jak w TVP pokazywano czyn żołnierski wykonywany wspólnymi siłami z naszymi przyjaciółmi ze wschodu i wiele innych aspektów wynikających z dobrosąsiedzkich stosunków.
Jak widzę te tabliczki w tym śląskim mieście i te ogromne bilboardy przy naszych drogach to mi się tamten czas przypomina.Nie żebym stawiał znak równości,ale znów uderza nieszczerość tego dzisiejszego ,jak i tamtych przekazów,których zafałszowanego charakteru już dzisiaj nikt nie kwestionuje.
Można by powiedzieć,że coś dobrego reklamuje się samo, a rzetelność nakazywałaby pokazać wszystkie aspekty naszego w UE bycia i skoro się tego nie robi to człowiek zaczyna się zastanawiać czy nie ma do czynienia z powtórką z historii?



Komentarze
Pokaż komentarze (1)