Nie ma to, jak, proszę darować precyzję określenia, spieprzyć prezentację.
Wiem, co mówię, bom reklamiarz, i prezentacje, to chleb powszedni.
Włączam telewizję, żeby zobaczyć konferencję Marszałka-Kandydata, poświęconą prezentacji jego serwisu internetowego, bo, jeśli wierzyć portalom internetowym, to ma być fajerwerk, jakich mało.
Kandydat rozluźniony, nawet troszkę krotochwilny, dziękuje Pani Kidawie-Błońskiej i Pani Pomaskiej, podchodzi do laptopa, palcem wskazującym uderza stosowny klawisz i serwis rusza!
Widzę, że na pierwszej stronie, Kandydat zaprasza gestem i dźwiękiem do swojego serwisu, a pod jego sylwetką, zachęcający napis…. Witam SERDECZNI
„E” się zgubiło, pomyślałem – nic to, Pani Pomaska, która jest spindoktorka zawołana, zaraz po serwisie nas oprowadzi i będzie Łał !
Pani Pomaska zapowiada - Wersja dla osób niedowidzących:
Napięcie rośnie, jeszcze chwilka….
Cholera, chyba dla mocno niedowidzących, bo nic nie widać, zacząłem się o swoje oczy martwić, ale uff… ulga – pojawia się wyraźnie widoczny napis: Nie odnaleziono serwera
No nic – next step, jakby to nazwać z angielska (a to ważne, ale o tym za chwilę) Pani Pomaska zapowiada: Wersja w języku angielskim.
To dla mnie, pomyślałem, i już sobie policzki masuję, żeby akcent był jak trzeba, a tu znów widoczny napis: Nie odnaleziono serwera.
Pani Pomaska przytomnie zareagowała, że to zapewne atak, a Pani Kidawa-Błońska - że 5 minut temu wszystko działało i to w obie strony.
Panie próbują ratować sytuację: Ponieważ Internet zawodzi, proszę Państwa o zadawanie pytań!
Mocno zdenerwowany Kandydat, chyba wypadł z roli miłego i ciepłego wąsacza, bo na pytania dziennikarzy, te dotyczące debaty z Przeciwnikiem, odpowiadał dość poirytowany.
Nie wyglądało to dobrze.
Dziennikarze, też chyba nieprzygotowani do zadawania pytań na serio, bo miało być przecież o serwisie, a tu – taka kicha.
Pytań zabrakło, głos zabiera Pani Pomaska:
Krótkie wyjaśnienie, na skutek wielkiego zainteresowana tą stroną serwer nie wytrzymał : o to, to! Nie wytrzymał!
Patrząc na tę wpadkę, pomyślałem sobie, że sztabowcy Kandydata poinformowali, iż będzie on szukał głosów w Londynie.
Po dzisiejszej prezentacji zaniepokoiłem się nie na żarty, bo Londyn , to duże miasto i istnieje niebezpieczeństwo, że tak przygotowany przez swoich spindoktorów Kandydat, szukając tych głosów, po prostu nam się zgubi.
No, to ja tym razem dziękuję, ale też SERDECZNI.


Komentarze
Pokaż komentarze (51)