W kontekście minionych 250 lat mówienie o rusofobii, czy nieuzasadnionej niechęci do tego państwa wskazuje na agenturalność, lub umysłowe zboczenie.
Miliony ofiar wśród samych Rosjan - upodlonych, zdeprawowanych, zatraconych wraz z nieśmiertelnymi duszami. Miliony niewinnych ofiar spośród narodów zamieszkujących kraje ościenne. Wszędzie niespotykany terror i ludobójstwo.
Fakty należy szanować, Rosja musi się zmienić.
Polska nadal jest krajem, który ma najwięcej sprzecznych interesów - zarówno z Rosją,
jak i z Niemcami. To jest niezaprzeczalne i stanowi główną przyczynę napięć.Wymienieni sąsiedzi nie zasługują na zaufanie, nie tylko dlatego, że są naszymi historycznymi wrogami. Cywilizacja bizantyjska, którą reprezentują - zawsze pozostawała w konflikcie z cywilizacją łacińską, której przedstawicielem w tej części świata jest właśnie Polska.
Różnice są naprawdę szalone.
Deklarowanej przez Rosję dbałości o własnych obywateli, nigdy nie chcielibyśmy przecież odczuć na własnej skórze. Tam liczy się tylko dobro władzy, życie ludzkie nie stanowi żadnej wartości - gdy chodzi o jej interes, problemy rozwiązuje się siłą,
Strategiczne zapasy z ludzkiego mięsa w wiecznej zmarzlinie na wschodzie, mydło z ludzkiego tłuszczu produkowane w niemieckich fabrykach śmierci - to opisana niedawna historia naszych sąsiadów. Dzień dzisiejszy to powrót do nazizmu, imperializmu i ekspansjonizmu w wydaniu najgorszym z możliwych. Europa nie daje nam dostatecznych gwarancji bezpieczeństwa, bo nigdy nie dotrzymała umów i nie była względem Polski rzetelna. Mamy tu do czynienia z ciągiem zdrad, począwszy od sojuszu z Prusami w XVIII wieku, a skończywszy na Jałcie w wieku XX.Musimy zatem szukać nowego oparcia zarówno w skali światowej, jak i regionalnej, a nie ma lepszych relacji niż te, które przez wieki zapewniały Polakom dostatek i bezpieczeństwo.Mimo wielu tragicznych zdarzeń, to właśnie Litwa, Łotwa. Estonia i Ukraina stanowią wypróbowane wzmocnienie w opozycji do przeważających obcych żywiołów,
a suwerenna Gruzja jest nam niezbędna z uwagi na swe strategiczne położenie.
Moskwa pokazała znów swoją dawną, prawdziwą twarz.Nadal używa języka siły, a sąsiedzkie „dobre stosunki” są możliwe tylko w przypadku całkowitego podporządkowania i rezygnacji z własnej suwerenności.
Poprawni politycznie, opętani „pijarem” i wpatrzeni w zakłamane słupki politycy, powinni przestać opowiadać milutkie (dla niezorientowanych) głupstwa, że „Polska nie powinna mieć najgorszych relacji z Rosją spośród krajów Unii”.
Ma i będzie miała najgorsze, bo w rzeczywistości nie ma zgody Moskwy na naszą państwową suwerenność. I nie jest to żaden „Syndrom Powstania” (bo i takie brednie dało się słyszeć z ust niektórych „znanych publicystów”), ale twarda rzeczywistość makabrycznego sąsiedztwa.
Naiwni „wszech - słowianie” powinni sobie zadać podstawowe pytanie: czy istnieje szansa na rzeczywiste zmiany w Rosji i czy nasze relacje mają szansę kiedykolwiek w tej sytuacji przybrać partnerski charakter?
W Imperium Zła nie dokonano rachunku sumienia i nikt nie żałuje za grzechy.
Rosja zmieni się tylko wtedy, gdy nie będzie miała zezwolenia na kontynuację, gdy świadomość anormalności tego kraju przekładać się będzie na decyzje gospodarcze
i polityczne innych państw.Czy w tym kontekście Polacy mogą milczeć i zachować tchórzliwą bierność?
Byłoby to sprzeczne z polską racją stanu.
Dziwnym trafem Polska ma najgorsze stosunki wśród krajów Unii - także z drugim sąsiadem - z Niemcami. Państwo to toleruje u siebie ruchy nacjonalistyczne, kwestionowane są nasze granice, wysuwane bezczelne roszczenia, powtarzane są próby sfałszowania wstydliwej dla tego narodu historii.
Zarówno Rosjanie, jak i Niemcy szanują tylko silnych. Ten warunek musimy spełnić, by w naszej sytuacji zachować wolność i moc z nimi współżyć na normalnych zasadach .
Jeżeli mówimy o naszym narodzie, to mówimy o Narodzie Polskim.
Mamy też jedno państwo, o którego byt musimy dbać wszyscy.
Ludzie, którzy w te dni krytykowali głowę Państwa Polskiego, powinni zostać wykluczeni poza krąg przyzwoitych ludzi, bo dopuścili się zdrady – każdy na miarę swoich możliwości.W takich chwilach instynkt samozachowawczy powinien dyktować co najmniej zaniechanie krytycznych wypowiedzi i nie artykułowanie wątpliwości.
Ogłaszanie klęski dyplomatycznej, jeszcze przed zakończeniem trwającej misji jest niedopuszczalne. Wykluczając celowy sabotaż, działanie takie stanowią przejaw nikczemności, upośledzenia umysłu oraz dyskwalifikującej głupoty politycznej.
W takich chwilach wszyscy popieramy n a s z e go Prezydenta.
Bo tego wymaga nasz Bóg, nasz Honor i nasza Ojczyzna.
Kraków, 12 sierpnia 2008r.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)