2 obserwujących
45 notek
25k odsłon
  157   2

Pocztówka z wakacji.

Wreszcie po szaleństwach pandemii udało się pojechać na wymarzony urlop. Nie na Kanary jednak i nie na Seszele. Po raz pierwszy od roku 2019 spędziliśmy rodzinnie lato w ojczyźnie. Poniżej w telegraficznym skrócie garść obserwacji i wrażeń. Niech czyta kto ciekawy.

Egzotyka

Polska jest krajem egzotycznym. Zaraz po otwarciu samolotowych drzwi uderzyła w nas fala gorąca, lekki wiatr przyniósł zapach lasu i skoszonych łąk. Przydrożne knajpy oferujące swojskie jedzenie są radością i wytchnieniem dla udręczonych pandemią przybyszów. Gdzie na "cywilizowanym Zachodzie" zaoferują wam do picia kompot zamiast standardowej coli lub innej Fanty?

Osobnym rozdziałem są maleńkie sklepy w małych wsiach i miasteczkach, które heroicznym wysiłkiem przetrwały (na jak długo?) czasy pandemicznego zamordyzmu. Przybysza z zagranicy uderza różnorodność i bogactwo oferowanych produktów, zniewala zapach świeżych warzyw leżących swobodnie w skrzynkach. W UK supermarkety oferują produkty jak odbite od jednej sztancy. Do tego warzywa i owoce zamknięte szczelnie w foliowych opakowaniach. Cebula która nie pachnie, truskawki które tylko ładnie wyglądają....Gdzie im do polskiej egzotyki smaków i zapachów.

Polak na zagrodzie

Wieś polska jeszcze się trzyma. Przestrzeń, ziemia i poczucie "bycia na swoim". Choćby w wielkiej polityce wrzało, choćby media wieściły apokalipsę i piętnaste nadejście faszyzmu ostoją pozostaje własny dom, ogród i spłachetek ziemi gdzie zawsze coś rośnie, bo ziemia nie może przecież leżeć odłogiem. Nade wszystko zaś przetrwała sieć powiązań rodzinnych i towarzyskich, przetrwały okruchy wspólnoty opartej na wzajemnej pomocy i wymianie. Na wsi każdy wie kto robi najlepszy bimber, kto miód, a kto kiełbasę. Wiadomo kto potrafi postawić bańki, kto najlepiej kładzie gładź i komu najlepiej podrzucić samochód do naprawy. Co ciekawe wykształcona młodzież, która uciekła na korporacyjne posady pokłada większe zaufanie w to co oferuje rodzinna wieś niż "większe ośrodki".

Turbulencje

Gospodarcze. Widać i słychać, że coś się dzieje i coś "nie styka".

Pierwsza rzecz to braki w sile roboczej. Czy to na lotnisku, czy na stacji benzynowej, czy w restauracji obrazek jest podobny. Młodzież uwijająca się jak w ukropie przy obsłudze klientów; kolejki do jedynej działającej kasy podczas gdy dwie kolejne bez obsady.

Rzecz druga to dramat ludzi, którzy zaciągnąwszy kredyt rozpoczęli budowę domu. Szczerze im współczuję - raty do spłacenia wystrzeliły w górę, a otrzymane kiedyś z banku pieniądze nie są w stanie nadążyć za szalejącymi cenami materiałów. Niektórzy kosztem zdrowia i wkładem własnej pracy walczą na działkach, dachach i rusztowaniach. Niektórzy się poddali i transparent "SPRZEDAM" obwieszcza światu ich porażkę.

Amerykańskie przedmieście

Tak sobie pomyślałem podczas rowerowej wycieczki. Trafiliśmy w miejsce gdzie przytłaczająca większość zabudowy to nowiuteńkie domy ludzi przybyłych z miasta. Co uderzyło mnie najbardziej to minimalizm - mała działka, wygodny dom, garaż i kawałek ogrodu w sam raz na dmuchany basen lub trampolinę. Najwyraźniej pragnienie posiadania własnego domu zderzyło się z realiami rynku. Niemniej właściciele mogą sobie pogratulować. Ciekawe czy trend "amerykanizacji" (wymarzony dom kosztem mniejszej działki) jeszcze się nasili.

Częstochowa

Zajechaliśmy w środku tygodnia, w straszny skwar. Jeśli ktokolwiek ma wątpliwości co do kondycji Kościoła i wiary w Polsce niech się wybierze na Jasną Górę. Pielgrzymi, wycieczki, dzieciarnia w komunijnych strojach, Droga Krzyżowa na wałach. Klasztor Jasnogórski tętnił życiem. Przeszedłem z dzieciakami na kolanach wokół ołtarza, śladem tysięcy żywotów wyżłobionych w posadzce, widziałem wota składane Matce Bożej. Moc, wiara, nadzieja, tożsamość, ciągłość - oto czym emanuje dla mnie TO miejsce.

Dziś w Kłamstwach

Może obrażę niektórych, ale conajmniej od czasu "wafelkowych nazistów" nie potrafię inaczej patrzeć na serwis informacyjny wiadomej stacji. Według mnie powinni zaczynać właśnie tak, "Dobry wieczór państwu, dziś w Kłamstwach...". Niezmiennie przekaz głównych mediów to trucizna dla duszy i ciała. Można tam znaleźć niezdrową podnietę, ale na pewno nie "wiadomości", ani "fakty". Dlaczego się rozpisuję? Otóż niespodziewanie TVN pomógł mi wybrać słowo wakacji. And the winner is, TA-DAM:

"chirurżka"

Materiał poruszał rzekome nierówności płacowe w chirurgii ze względu na płeć. Piszę "rzekome" bo nie zgłębiłem tematu, a wraz z "chirurżką" odeszła mnie ochota na sprawdzanie. Tak to poważny być może problem odarto z resztek powagi. Brawo i jeszcze raz brawo postępowi i politpoprawni.

Znaki plemienne

Jakie to ciekawe czasy - powiedział mój znajomy. Łatwiej dziś rozpoznać z kim się ma do czynienia. Widzisz człowieka w masce na powietrzu i już wiesz. Słuchasz co mówi, jeśli zgodnie z nowomową "w Ukrainie" to już wiadomo, że "wzmożony" i nie wdajesz się w dyskusje tracąc czas i nerwy. Znaki plemienne, znaki czasów.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale