Gdy trzeba zdyskontować rozdział Prokuratury od Ministerstwa Sprawiedliwości rząd PO nie ma sobie równych. Cokolwiek wątpliwego zrobi Prokuratura jest wg rządowych decydentów winna bo ... jest niezależna. Nic to że Donald Tusk nie przyjął sprawozdania Andrzeja Seremeta za rok 2013 - otwierając tym samym możliwość odwołania Prokuratora Generalnego. Wg Premiera niezależna Prokuratura była odpowiedzialna za najście na redakcję Wprost gdyż to ona wszczęła śledztwo po złożeniu przez szefa MSW zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa nielegalnego podsłuchu. Wg premiera Tuska i ministra Sprawiedliwości to Prokuratura zleciła wykonanie części zadań agentom ABW. Na Seremeta posypały się gromy że źle skoordynował działania służb tym samym ponosząc odpowiedzialność za kiepską realizację i próbę złamania tajemnicy dziennikarskiej. Premier Tusk miał później zadzwonić do szefa Prokuratury i pouczyć go o potrzebie poszanowania prawa prasowego. Taka jest przynajmniej oficjalna wersja wydarzeń.
Co dalej ? Niezależna Prokuratura która wszczęła śledztwo oddała wszystkie dowody rzeczowe do dyspozycji Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Teraz premier Tusk jako zwierzchnik Agencji będzie mógł zapewne legalnie zapoznać się ze wszystkimi nagraniami. A Seremet ? Winny bo nielegalnie próbował je pozyskać.
I tak gospodarz śledztwa stał się przysłowiowym chłopcem do bicia a realizator czynności podmiotem który przejął wszystkie dowody. Znając życie ekspertyza pozostałych nieopublikowanych nagrań potrwa dłużej niż badanie taśmy z Jaka-40. No chyba że wcześniej nieznane dziś nagrania zostaną przez kogoś ujawnione.
PS:
Mam nadzieję że redaktor Latkowski nie poszedł na układ z władzą ws. niepublikowania części nagrań do których dostęp mają dzisiaj nie sąd ani Prokuratura a służby podległe Premierowi.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)