Gdy wczoraj w telewizji zobaczyłem Donalda Tuska rozpaczliwie walczącego z niuansami językowymi, obiecującego jak najszybszą naukę języka angielskiego zobaczyłem desperata. Człowiek który bezwzględnie niszczył polityczną konkurencję, dziś daje się lekceważyć, schyla głowę i publicznie żartuje na swój temat. Ostry gracz na krajowym podwórku budzi śmieszność i zażenowanie.
Donald Tusk nie będzie już szefem dużego europejskiego państwa, partnerem Camerona czy Hollande'a. Od 1 grudnia będzie pracobiorcą i petentem - sekretarzem Rady Europejskiej rozliczanym przez premierów z każdej decyzji. Miejsce w szeregu pokazał Donaldowi Tuskowi prezydent Francji dokładając mu do nauki jeszcze jeden obcy język.
Skąd ten akt desperacji ? Niskie sondaże, utrata wiarygodności politycznej, skutki afery taśmowej, Amber Gold, nadchodzący kryzys, obawa przed odpowiedzialnością za smoleńskie zaniedbania ?
Wybór lukratywnej posady pracownika jednej z europejskich instytucji nie równoważy utraty pozycji politycznej ambitnego Tuska.
Premier Tusk zostawia Platformę wyjałowioną. Wycięcie politycznej konkurencji sprawia że Platforma bez sternika może zacząć dryfować. Tusk ma teraz wybór - postawić na miernych biernych ale wiernych lub dopuścić wewnątrzpolityczną konkurencję do steru. I tak źle i tak niedobrze.
Premier Tusk napisał już polityczny scenariusz. Jest w nim miejsce na powrót do polskiej polityki w roli odnowiciela PO lub kandydata na Prezydenta RP. 2,5 letnia kadencja dobrze wpisuje się w polityczny kalendarz w Polsce a klęska PO może sprawić że Tusk będzie znowu potrzebny. Po człowieku który bez mrugnięcia okiem oddał interes Polski w śledztwie smoleńskim nie spodziewałem się lojalności wobec Platformy. Pytanie czy podobnego wrażenia nie będą mieli działacze Platformy ? Szefem PO zostanie na pewno polityk lojalny wobec Tuska który zapewni mu powrót do polskiej polityki.
Możliwy jest scenariusz wcześniejszych wyborów i kampanii wyborczej z lansowaniem sukcesu Donalda Tuska w tle. Efekt świeżości szefa RE nie będzie trwał wiecznie. Kiedy opadną emocje przyjdzie szara rzeczywistość i Donald Tusk nieporadnie i po angielsku poruszający się po europejskich salonach.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)