Znamy już część ustaleń z Jachranki. Brak rozliczeń w partii czyli "wszystkie ręce na pokład", osłona propagandowa w internecie zapewniona przez wynajętych hejterów i płatnych trolli oraz zagranie ostatniej szansy: referendum. To ostatnie ma się stać swoistym plebiscytem odwracającym uwagę od niezrealizowanych obietnic, afer i tarć na linii PO-PSL. Nie in vitro tylko JOW-y. Szeroko zakrojona akcja proreferendalna ma być formą agitacji a próba wprowadzenia JOW-ów sprzedażą realizacji obietnic, wsłuchania się w oczekiwania wyborców. Zawłaszczono program Kukiza chcąc zawłaszczyć jego elektorat. Czy to się uda ? Wszystko zależy od samego Kukiza, postawy PiS-u i rozwagi Prezydenta elekta. Najlepszą rzeczą jaka może się przydarzyć PO to wybuch wojny światopoglądowej na prawicy (np. kwestia aborcji) oraz konflikt na linii Kukiz-PiS. PiS musi zdać sobie sprawę że zbyt nachalna próba przejęcia elektoratu Kukiza (mżonki o samodzielnych rządach) może popchnąć go w stronę NowoczesnejPL. Kukiz nie mogąc wycofać się z poparcia JOW-ów a nie chcąc wpisywać się w grę PO może i powinien wskazywać na populistyczny, systemowy charakter działań Platformy i ryzyko jakie niesie ze sobą finansowanie partii politycznych przez oligarchów uwłaszczonych na prywatyzacji. PiS powinien przypominać jak Hanna Gronkiewicz Waltz wzywała Warszawiaków do udziału w referendum ws. odwołania jej z funkcji prezydenta miasta zwracając uwagę że PO nie ma moralnego prawa oczekiwać od wyborców udziału w referendum. Jeśli do urn nie pójdzie żelazny elektorat PiS, nie zostanie przekroczony wymagany próg 50% frekwencji. Żadna z partii aspirujących do przejęcia władzy nie może sobie pozwolić na wezwanie wyborców do bojkotu referendum ani otwartej krytyki JOW-ów. Samo referendum będzie oczywiście dwudniowe a zmiana ustawy o TK pozwalająca na wybór przez Platformę "własnych" sędziów ma utrudnić zakwestionowanie konstytucyjności referendum. Będzie to jednak bardzo trudne gdyż większość prawników uznaje zarządzenie o referendum ws. JOW jako złamanie Konstytucji. Warto także zwrócić uwagę na kilka kwestii: Pytanie o interpretację prawa na korzyść podatnika będzie już nieaktualne w momencie jego zadania. Pozytywna odpowiedź na pytanie dotyczące likwidacji finansowania partii politycznych z budżetu nie oznacza przyjęcia innego rozwiązania otwierając tym samym pole do gigantycznych nadużyć. Pytanie dot. JOW-ów w wyborach do Sejmu nie zmieni ordynacji wyborczej w nadchodzących wyborach do Parlamentu z powodu vacatio legis wynoszącego w przypadku zmiany w prawie wyborczym aż 6 miesięcy. Bezsensowne, nieaktualne a nawet niebezpieczne pytania zadane w referendum będącym skutkiem deliktu konstytucyjnego ? Prezydent Duda jako strażnik Konstytucji będzie miał szerokie pole do wyważonych działań.
Post scriptum:
Problem jest poważniejszy niż może się wydawać. Prezydent zarządzając referendum założył wcześniejszą zmianę Konstytucji choć powinien kierować się stanem faktycznym w dniu złożenia wniosku. Art 96 Konstytucji mówi wyraźnie o proporcjonalnym charakterze wyborów do Sejmu. Wniosek jest zatem niekonstytucyjny a prawo wstecz nie działa. Samo referendum nie może dotyczyć zmiany części Konstytucji stanowiącej prawo a "konsultacje społeczne" w formie plebiscytu nie są w tej kwestii dla Sejmu wiążące. Sposób wprowadzania JOW-ów jest niezgodny z prawem i nawet "rozgrzani sędziowie" z TK mają tu zerowe pole manewru.
http://www.konstytuty.pl/archives/2216


Komentarze
Pokaż komentarze (10)