0 obserwujących
189 notek
303k odsłony
  73   0

Jesteś cynikiem albo cię nie ma

Ze Sławomirem Sierakowskim, redaktorem naczelnym „Krytyki Politycznej” rozmawia Joanna Berendt

 

Dlaczego polityka stała się taka cyniczna? Czy kwestie ideowe, wartości odgrywają w niej jeszcze jakąś rolę?
- Żadnej. Bywają jeszcze używane retorycznie, ale wyłącznie jako składnik marketingu politycznego. Co gorsza, nie jest to wyłącznie świadoma wola obecnej klasy politycznej, ale sam system polityczno-medialny zmusza do postaw cynicznych. Kto się temu nie podporządkuje, wypada z gry albo nie ma do niej dostępu.

Czyli różnice w poglądach nie odgrywają już żadnej roli?

- Są dwa symptomy ostatecznego upadku polityki ideowej. Pierwszy to pojawienie się takich polityków jak Janusz Palikot, czyli robotów marketingowych, i partii takich jak SD, które ostentacyjnie na oczach opinii publicznej zajmują się konwersją kapitału finansowego na polityczny. Tu już się nikt nie certoli: jest kasa, to będą reklamy, popisy medialne i kupi się głosy wyborców. Demokracja, idee, spory o wartości – to już przeszłość. Drugim tego symptomem są koalicje egzotyczne: dziś każdy może z każdym, bo nikomu już o nic, poza władzą i pieniędzmi, nie chodzi. Partie, które są w parlamencie, mogą sobie pozwolić na wszystko, bo ich byt jest niezagrożony. Mają zagwarantowane finansowanie z budżetu państwa. Wystarczy więc, że wykupią odpowiednią ilość billboardów i reklamówek, żeby utrzymać się na scenie politycznej. Nie muszą dziś nawet udawać, że coś zasadniczego je różni. A więc wszystkie koalicje są możliwe. A w pierwszej kolejności te, które dają dostęp do stołków i pieniędzy.



A może zatracenie wartości w polityce to wynik kryzysu gospodarczego?
- Raczej odwrotnie. Jednym z zasadniczych powodów kryzysu gospodarczego jest zapaść demokracji, w której idee zostały wyparte przez pieniądze. Stąd przecież – najogólniej rzecz biorąc – wziął się brak demokratycznego nadzoru nad rynkami finansowymi.

A dzisiejsza lewica? Niby walczy o prawa homoseksualistów i kobiet do aborcji,  czy o biednych, ale jakoś tak bez przekonania. Jedyne, co nam ostatnio zaserwowała lewica (przede wszystkim SLD), to goła klata Olejniczaka i wystylizowany na Jamesa Deana Napieralski.

- W ogóle lewica ideowa nie pasuje do marketingowej demokracji. Dla ideowej lewicy staje się coraz jaśniejsze, że zamiast walczyć o uczestnictwo w tej zepsutej grze, trzeba walczyć o zmianę reguł gry. SLD nie ma takich rozterek, jest częścią tej zepsutej gry.

Czy w polskiej polityce w ogóle jest jeszcze miejsce dla prawdziwych ideowców?
- Ostatni ideowi politycy w zamian za obecność na scenie politycznej zawierają pakty z diabłem. Prekursorzy, czyli Kaczyńscy albo Tusk, którzy taki pakt mają dawno za sobą, uważają, że per saldo Polsce się to opłaci. Sprzeniewierzają się etosowi, wchodząc w konszachty albo z populistami, albo z cynikami.

Dlaczego politykom to uchodzi na sucho? Nie ma dla nich żadnej alternatywy?
- Ale wcale nie ujdzie im na sucho. Kaczyńskich zniszczyły kompromisy z Lepperem, Giertychem i Rydzykiem. Jak zostaną zapamiętani? Czy dziś mają satysfakcję? Myśli pani, że Lech Kaczyński, któremu bliska jest PPS-owska tradycja, może być szczęśliwy, że od lat obsługuje rejony, o których historycy będą pisali per czarna sotnia, populizm, sprzyjanie najniższym gustom, żerowanie na prymitywnych nacjonalistycznych odruchach itd.? Tusk otoczony Nowakami, Nitrasami i innymi cwaniaczkami też zapewne sądzi, że inaczej się nie da, że to dla Polski, że postpolityka umożliwi chociaż zbudowanie autostrad. Ale to się nigdy i nigdzie na świecie nie sprawdziło. Rozwój i modernizacja możliwe są tylko, gdy istnieje zdrowa sfera publiczna, gdy konflikt polityczny jest funkcjonalny, a nie dysfunkcjonalny jak w Polsce. W świecie postpolitycznym możliwy jest tylko dryf.

Jaka w tym wszystkim jest rola mediów?
- Politycy komunikują się z wyborcami za pośrednictwem mediów i działają na wyznaczonych przez nie warunkach. Media zaś stały się częścią show-biznesu i ich głównym obiektem zainteresowania jest zysk. Są pośrednikiem w procesie podporządkowywania polityki biznesowi, a debaty publicznej - show. Żyją z reklam biznesu i rozrywki, a więc odruchowo będą popierać takie poglądy, które nie wystraszą reklamodawców i polityków, gotowych zrobić z siebie pajaców. Skoro więc politycy nie mogą różnić się ideowo, będą starali różnić się wizerunkowo. Wyścig w dół dotyczy w tym samym stopniu mediów co polityków i wynika z postępującej komercjalizacji sfery publicznej.

Spora część polityków znana jest z tego, że jest znana. To niemal celebryci - ludzie ich kochają i nienawidzą jednocześnie. Tak jak Blair, który wygrał w sondażu na najbardziej znienawidzonego polityka, a trzy tygodnie później wygrał także dla swojej partii wybory. Ludzie nie potrafią powiedzieć, dlaczego głosują. Z czego to wynika?

- Z tego, że skomercjalizowana sfera publiczna zamienia obywateli w konsumentów. Raz podoba ci się ta piosenka, a raz inna. Kiedyś nie lubiłem Depeche Mode, a nagle mi się spodobało. Blair, Depeche Mode, Danone, „Fakt” - konsumujemy!

Do czego doprowadzi taka bezideowość i brak wizji w polityce? Slavoj Žižek wieszczy, że do zaniku demokracji, wzrostu tendencji autorytarnych czy wręcz faszystowskich.
- Bez wątpienia odchodzimy od demokracji. To nie obywatele decydują o kierunkach rozwoju. Skomercjalizowana polityka prowadzi do coraz większych różnic ekonomicznych. Prędzej czy później nastąpi tąpnięcie. Miejmy nadzieję, że gniew społeczny nie zostanie wykorzystany przez ruchy faszystowskie, tylko spowoduje powstanie ruchów demokratycznych, które przywrócą obywatelską kontrolę nad sferą publiczną. Ale żeby tak było, dziś trzeba się angażować w budowanie alternatywy, w angażowanie do polityki ideowej, w tworzenie instytucji.

Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale