O spotkaniu z posłem Macierewiczem w Czeladzi internet huczy od kilkunastu godzin. Młody człowiek zwyzywany przez współpracownika pana posła od pedałów, za to iż zadał niewygodne, być może prowokacyjne pytanie na temat katastrofy smoleńskiej jest świetnym przykładem, jak cieńka jest równowaga emocjonalna wyznawców smoleńskiej religii. Wyzwiska i przepychanki, nie skończyły się grubszymi rękoczynami i linczem tylko dlatego, że sam Macierewicz miał na tyle oleju w głowie, by wyrwać chłopaka rozwścieczonej tłuszczy.
I tu nasunęła mi sie analogia. Trwa przecież debata na temat "antypolskiego" filmu Pokłosie. Zjechały go praktycznie wszystkie prawicowe autorytety. oburzone tym, że Polaków pokazuje się jako ogarniętych nienawiścią zbydlęconych prymitywów. No cóż wszystkim zbulwersowanym dziełem Pasikowskiego, polecam filmik z Czeladzi. Jest tam wszystko o czym mówi Pokłosie - nienawiść, prymitywizm, rządza odwetu. Trudno mi sobie wyobrazic, jak zachowaliby się ci ludzie, gdyby swojego adwersarza dopadli nie w wypełnionej sali i w świetle kamer, ale w ustronnym, nieuczęszczanym miejscu. Może to krzyżowanie na drzwiach to wcale nie taka przesada?



Komentarze
Pokaż komentarze (11)