Jest coś na rzeczy skoro najwybitniejszy dziennikarz śledczy w naszym kraju, Cezary Gmyz wytropił SB-ecką przeszłość matki sędziego Tulei. To oczywiście w prosty sposób przekłada się na bolszewickie poglądy sędziego i tłumaczy nienawiśc do PIS, CBA i Kaczyńskiego. Komunistyczna zaraza przelała się przez młodego prawnika z mlekiem matki i zakaziła chłonny umysł. Ktoś tam na górze na pewno o tym wiedział i z rozmysłem powierzył sprawę "czystej jak kryształ" akcji CBA wypaczonemu sędziemu.
Idąc jednak tropem "dziennikarskiego nosa" Gmyza należałoby wnikliwiej zbadać przeszłość Tulei. No bo matka, to być może nie wszystko. A co z ojcem? To też aparatczyk? A dziadkowie? Kuzynostwo? Może koledzy w szkole, sąsiedzi byli również "wypaczeni ideologicznie"? To nie wykluczone. A nauczyciele, wykładowcy? Czy pielęgnowali bolszewicką bestię w umyśle sędziego? Może i ich przeszłość należałoby zbadać?
Sledztwo Gmyza i jego niepokornych kolegów powinno trwać dalej i zakończyć się co najmniej publikacją białej księgi. Nie wykluczone, że Tuleja to tylko wierzchołek góry lodowej całego spisku byłego aparatu SB sterującego teraz Polską.
No a potem trzeba by się zabrać za Owsiaka, Kutza, Opanię i innych wrogów praworządnego systemu. Damy radę. Na szczęście mamy rzeszę niepokornych publicystów. Od szperania we wrogich życiorysach nie znajdziesz lepszych fachowców.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)