W dobie, gdy rodzinne zdjęcia nie są już w modzie, a filmy video z okolicznościowych imprez nikogo nie interesują, waro rozejrzeć się za bardziej ekscytujacą rozrywką scalającą rozpierzchłą się po świecie familię. Cóż więc mogłoby to być? Ano mam pewien pomysł. Świetnym urozmaiceniem każdego zlotu byłaby wspólna, rodzinna lustracja. Wszak tak mało o sobie wiemy.
No tak, ale jak tego dokonać? Kto zabierze się za czasochłonne trzepanie rodzinnych i państwowych archiwów? Wujek, Ciotka, Dziadek?
Po co się męczyć, jest lepszy sposób poznania czarnych kart rodzinnych historii. Szybki i darmowy.
Warunek. Trzeba pod własnym nazwiskiem trochę obsmarować PIS. Ewentualnie CBA i Kamińskiego. Najlepiej Kaczyńskiego. Można zahaczyć trochę ich rodzinę, to wzbudzi odpowiednie oburzenie.. Gdy spełnimy powyższy wymóg mamy dużą szansę, iż za przeszłość naszych najblizszych zabiorą się "niepokorni" publicyści. Jesli dowaliliśmy PIS-owi odpowiednio mocno, taka Dorota Kania (jak tylko skończy książkę o rodzicach Lisa, Morozowskiegi i Pochankę) , za zupełny gratis zlustruje naszą familię na dziesięć pokoleń wstecz. Materiału dostaniemy na kilka rodzinnych zjazdów. Być może również (ale nic nie obiecuję) w sprawie naszej wypowie się sam mistrz rodzinnych lustracji, Cezary Gmyz. To by była prawdziwa gratka. Taką lustrację możnaby powiesić nad kominkiem, lub zamknąć w przeszklonej gablocie. Ach, rozmarzyłem się.
A już całkiem super jest jeśli mamy dostęp do mediów. Wtedy lustratorów przybywa. Kto wie, może doczekamy czasów, gdy bedą powstawać różne wersje lustracyjnych opowieści? Analizy hipotetycznych zdarzeń? To by było dopiero coś. Fajnie, że prawica nad tym pracuje. W naszym smutnym kraju potrzeba polskim rodzinom urozmaiconych rozrywek.
Tak więc dziennikarze niepokorni do roboty i : "Niech Lustracja będzie z Wami"


Komentarze
Pokaż komentarze (1)