Muszę szczerze przyznać, że PIS mnie zadziwił, choć po otrzeźwinieu stwierdzam, iż zdziwienie owo wynika z mojej naiwności. Sztama pisowców ze znienawidzonym Ruchem Palikota, co to świętość Lecha Kaczyńskiego opluwa, wynika wszak z wrodzonego wyrachowania Jarosława, który wobec szansy objęcia władzy odsuwa na bok wszelkie względy moralne.
Sprawa z Wilkiem i jego taśmami mówi także co nieco o spontaniczności oddolnych ruchów obywatelskich. Okazuje się, że bez partyjnej kaski PIS obywatelskość w Elblągu nie wygląda tak różowo jak, to nam nadworni krzykacze partii PIS tłumaczyli. Ciekawe, czy podobnie bezinteresowni i oburzeni są dążący do wyborów warszawiacy? Wszak w stolicy PIS też trzyma sztamę z Ruchem Palikita. Schemat wypisz wymaluj ten sam.
Kaczyński pokazał, że ci którzy skazywali go na brak zdolności koalicyjnej, mylili się. Pis dogadać się może z każdym. A jeśli nie daj Bóg do Sejmu wejdzie Ruch Narodowy i jego nazi chłopaki, czy Jarosław byłby w stanie zawiązać z nimi koalicję dla tych kilku brakujących głosów? Jasne że tak. Wtedy azjatyckie znaki szczęśliwości będą mogły bezkarnie opleść cały kraj. Kto pamięta chłopców z LPR zamawiających piwo, wie o co chodzi. Ostatnia konwencja PIS przekonuje, że szef tj partii już nad tym pracuje, bardzo mocno bowim zbliżył się do nazi języka.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)