Choć Lech Kaczyński nie należał do moich ulubionych polityków, to jednak jakikolwiek przejaw chamstwa i miernoty w postaci buczenia, czy gwizdania nad jego grobem, gdy np. Jarosław składa kwiaty, uznałbym za warcholstwo i miernotę, a ludzi tak czyniących, idąc śladem słów Bartoszewskiego za motłoch.
Tak było do 1 sierpnia br. i dni kolejnych. Wtedy to bowiem z nieznanych chyba nikomu w kosmosie przyczyn Jarosław Kaczyński zamiast poprzeć słowa profesora wobec osób profanujących uroczystości na cześć powstańców, skarcił go publicznie, biorąc ów motłoch pod obronę, co więcej robiąc z niego męczenników w słusznej sprawie.
Kaczyński w swojej zapalczywości doprowadzi do tego, że w końcu znajdzie się grupka, która postanowi urządzić buczący heppening pewnego 10 jakiegoś miesiąca, a najlepiej 10 kwietnia i wygwizda, go lub wybuczy, gdy ten będzie składał kwiaty na grobie swojego brata, lub pod pomnikiem. Czy wtedy zmieni swoje postrzeganie motłochu? Biorąc pod uwagę ostatnie wypowiedzi prezesa, życzę mu by mógł zweryfikować swoje zdanie na temat cmentarnych zachowań społeczeństwa przy najbliższej okazji.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)