W ostatnim numerze Do Rzeczy, Dorota Kania ze znaną sobie logiką tłumaczyła dlaczego w książce "Resortowe dzieci. Media" opisuje się dziennikarzy, którzy z resortu się nie wywodzili, a nie opisuje się innych, których rodzinne związki z resortem są ogólnie znane. Myślę, że wszelkie wywiady z autorką na ten temat mogą być fantastycznym źródłem analiz znawców logiki na wszelkich uczelniach.
Autorka zapowiedziała już publikację kolejnych dzieł z serii. Pisze się część o dzieciach w wymiarze sprawiedliwości i polityce.
Nieśmiało podejrzewam, że część o politykach przypadkowo ukaże się w 2015 przed wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi. Przypadkowo również w najmniejszym nawet stopniu nie będzie dotyczyć polityków PIS. Wiadomo przecież, że zarówno oni, jak i ich rodziny są całkowicie czyste. A jeśli nawet nie, to zataczamy koło i wracamy do logiki zawartej w ostatnich wywiadach. Będzie się działo. Skoro Gazeta Polska oskarża już Donatana z jego "My Śłowianie" o agenturalność na rzecz Rosji, to co dopiero zrobi z takim Komorowskim. Toż to ze dwie książki możnaby napisać.
Nie obcyndalać się więc niezależni.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)