Podczas spotkania autorskiego w Radomiu autorzy "Resortowych Dzieci" przyznali z rozbrajającą szczerością, że przy pisaniu zdarzyły się drobne błędy. Pan Jerzy Targalski stwierdził min, że złośliwy słownik w Wordzie pozmieniał kilka nazwisk, czego nie zauważył przy oddawaniu książki do druku.. No, ale to jest jedynie niuans w stosunku do tego, że w większości wiekopomnego dzieła przedstawiona jest reżimowa, medialna padlina.
Błędów mogłoby być więcej, gdyby słownik w Word nie był włączony. Jak stwierdził autor, pisząc nie patrzy na klawiaturę, a nie zawsze trafia w ten klawisz, co trzeba. A tak tylko kilka przekręconych nazwisk i zmienionych tożsamości. Co to jest, wobec takiego dzieła?


Komentarze
Pokaż komentarze (14)