Ogromna jest moja troska o losy redaktora Warzechy. Zaniepokojenie jest tym większe, że przypuszczam, a właściwie mam pewność, iż pan redaktor niepowrotnie się uzależnił. Nałóg jest zdradliwy. I niszczący. Gorszy niż heroina.
Otóż redaktor Warzecha jest owsiakowistą.
Tak, tak, to ciężkie uzależnienie. Jeden dzień bez tekstu o Owsiaku wzmaga głód. Ręce świerzbią, mózg odmawia skupienia. Umysł bezustannie drąży możliwości opisania Owsiaka. Mieszkanie, drogie sprzęty, rozliczenia, rozliczenia i faktury. Taaaak, te faktury. Endorfiny uderzają do mózgu. Powstaje kolejny tekst.
Okres ekstazy jest jednak krótki. Niewielkie teksty już nie wystarczają. Trzeba pisać coraz więcej. Dosadniej. Nałóg wymysza coraz ostrzejsze środki. Uzależniony organizm nie zadowoli się byle czym. PRL-owski agent, ojciec milicjant, przykrywka reżimowych mediów, to dobre, ale trzeba więcej. Złodziej ! Taaak.
Ekstaza. Szczęście. Lecz tylko chwilowe. Co będzie jutro? Pojutrze? Klawiatura czeka. Myśli krążą wokół przestępstw Owsiaka. Uzależnienie od Owsiaka nie daje żyć. Może jakiś odwyk?
Będzie trudno. U osoby uzależnionej wyparcie, to naturalna postawa. Nie przyzna się do uzależnienia. A owsiakowizna postępuje.
Redaktorze weź się za siebie. Nie daj się zniszczyć Owsiakowi. Niedługo wybory. Jarosław Cię potrzebuje.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)