Nasi ukochani, prorodzinni politycy pragną uchronić płody przed niechybną śmiercią. Stąd pomysł, aby powstał narodowy rejestr ciąż. W zamierzeniu pomysłodawców, zmniejszy się przez to podziemie aborcyjne. Organizacje prolajf bardzo się cieszą.
Ja osobiście, gdybym miała rejestrować własną ciążę, poczułabym się jak kolczykowana krowa lub też zaczipowany pies. Rejestrowanie ma także zachęcić kobiety do regularnych badań lekarskich. Kolejny bezsensowny projekt, który nijak nie pomoże w zwalczaniu aborcyjnego podziemia. Kobieta, która zajdzie w ciążę i będzie chciała ją usunąć, zrobi to tak czy siak. Po prostu od razu znajdzie lekarza, który dokona zabiegu i nie dopełni obowiązku rejestracji. Pomysłodawcy tego projektu nie widzą jednego - aby zmniejszyć skalę podziemia aborcyjnego, należy zliberalizować ustawę antyaborcyjną, która należy do najbardziej restrykcyjnych w Europie. Im więcej zakazów, tym większe podziemie i tym gorsze warunki, w jakich przeprowadzane są aborcje. Pomysł z rejestrowaniem ciąż brzmi cokolwiek totalitarnie i mnie osobiście przyprawia o dreszcze, mimo, że do własnego macierzyństwa jestem nastawiona pozytywnie.Jest to paskudne odarcie z intymności, prywatności i godności. I wcale nie jest rozwiązaniem problemu. Jest natomiast kolejnym dowodem, że prawa kobiet są na odległym miejscu dla autorów takich pomysłów. Co na to lekarz?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)