The Republic of Poets The Republic of Poets
184
BLOG

Sylwia Hetman: “Sekretna obrona” 19 wierszy, 2013-2014

The Republic of Poets The Republic of Poets Kultura Obserwuj notkę 0

http://www.kurierkolejowy.eu/images/news/plk_lodz_fabryczna2.jpg

 

 

WODOSPAD


z zaciemnionej jaskini

i różane ogrody

wewnątrz skrzydła ważek
polatujących raz po raz

muskając przywołują
ten wilgotny puls

 

                                                             

SEKRETNA OBRONA


,,Sekretna obrona,,  -  film
,,Dopóki nie sprzedaż duszy diabłu on wciąż będzie próbował ją kupić,,

                      W myślach zaczynała wieki temu na wiele różnych sposobów. Myśli zbiegały, zamieniały się w desperackie, samobójcze, aż po łagodne, pełne światła. Zapragnęła uciec, zostawić wszystko, wszystkich, zacząć od nowa.
Dojrzewa.... , tylko do czego?...może do sprzedania duszy.

                      Już marzec a ona pragnie aby zima trwała WIECZNIE, pierwszy raz w życiu..... 

                   


WYPALA SIĘ


zła karma

kolejne złe wieści
tworzą warstwę
naskórka

medytuje więc jest

sobą
teraz dla siebie
stawia ściany

pochyla się w milczeniu

niebawem
usunie nawet pył
ostatnich niedoskonałości                                                           / Wojtkowi Kądzieli/




SAMOTNE SUKIENKI


odnalezione na dnie komody
po latach sprawiły,
że powrócił tamten beztroski czas
jedna sentymentalna, fioletowa
z białym kołnierzykiem
opowiedziała historię z dzieciństwa
wypadła stara i znoszona halka
bo tak trudno było o banknoty
gdzieś w zakamarkach
skryły się odprasowane
męskie chusteczki
to taki znak,
że rodzice teraz błądzą
gdzieś razem po niebie
a gdy pada śnieg
ślą anielskie pocałunki

                              


UMYKA


coś traci z każdym
niewidzialnym krokiem

przed nim, przed sobą samą
przed otępiającym światem

zostawia ciszę i garstkę wspomnień
nawet deszcz nie zmoczył parasola

odchodzi w porannej mgle
w wieczornym blasku księżyca…




POZOSTANĄ DRZEWA


zasadzone przez moich rodziców

ja wydepczę nowe ślady na Ziemi

rozsieję ziarna na przyszłość

zaszeleści liść

opowie o mojej tęsknocie

                            


MACHNĘ OGONEM


obojętności jak to uczynię czy będzie lepiej,

właściwiej
czy zdołam dojść do siebie
samej

i trafię bez problemu
mimo, że padną słowa

jakich nie chcę

coś uczynię niepożądanego

machnę a co mi tam
i niech się stanie
wielka niewiadoma  

                            


TAU


miłość,
nieziemska
znaki krzyża na czołach

ostatnia deska ratunku
usta ułożone w podkowę
tu i teraz
czy tam natychmiast

ostatnia wiara w cokolwiek
znak w sandałowym drewnie

oczekiwanie
tu i teraz?
czy jednak tam?

cienki rzemień rzeczywistości




WIGILIA W NIEBIE


na stole wielkim przepastny obrus
z chmur śnieżnobiałych

anioły rozrzucają gwiazdy  
każda to dusza
która ma swe zaszczytne miejsce

dywan w błękicie niebawem pokryje
ciemny pył nadchodzącej nocy

kolędy odśpiewa chór zbawionych
narodzi się nowa nadzieja

na Ziemi tyka zegar oczekiwania
na kolejną gwiazdę
odejście całkiem nie w porę

a w Niebie Św. Piotr
już uchyla bramy
w wielkim oczekiwaniu




NORWID NADGRYZIONY

nieład ostateczny

wszystko nie tam
gdzie trzeba

ślady kłów
jak okiem sięgnąć
nic powstanie z czegoś
tak bardzo ważnego

kable,  książki
i Bóg wie co jeszcze
choćby cokolwiek
wszystko takie smaczne
jak największy specjał

nawet kanapa
musi mieć swą mysią norę
a krzesło jedną nogę mniej
a co mi tam - myśli Onyks
- Pani się ucieszy...??

 Sodoma i Gomora
 tylko przepraszam
na czułym czubku
psiego języka...




WYLEJ JEJ KAWĘ NA MORDĘ


usłyszała
gdy narkotyki
zbratały się z wódką
a pod oknem
zalegały mętne twarze
po kolejną działkę
domofon w nieskończoność

otwierał się
zapragnęła ciszy
jak nigdy dotąd

i zaczęła plewić ogród
myśleć o sobie

                                 


ODGŁOSY DOMU


pełnego wspomnień
gdzie w kątach pająk
ma swą małą sieć

na ścianach ślady
po tym co strawił ogień
dominują nad wyczekującymi
ucieczki lokatorami

tu cisza mówi
głosami jakby zza światów
żona gotuje obiad
mąż wraca z fabryki
witając dziecko

to już złudzenie
wszystko umiera
teraz tylko cisza
gdy zapada zmrok
i okiennice są  czarną czeluścią           

                                                                                                          /ŚP.  B. i  J. Przybysz/




MĘŻCZYZNA


pochodzi od innego Boga
podąża odrębnymi ścieżkami
poluje na kobietę

niczym na lepką idiotkę
co to niczego nie kuma
i to on wątpi w jej intuicję
wyśmiewa intelekt

 jest i go nie ma jednocześnie
bywa nieporozumieniem
samą w sobie jednostką chorobową

 to kobieta często musi mieć jaja
a nie kogel-mogel
i łeb na karku  
wyrzekając się blond fryzurki 

      

TO TYLKO KAWAŁEK SUSHI


jałowa zapłata zimnej kobiety
o byle jakiej wyobraźni
i zimnych ramionach
co to nie świadczy usług seksualnych
jedynie wije się niczym podstarzała żyrafa
- on chwali się drugiej

żyrafa otóż
żongluje życiem mężczyzny
chorego na patologiczną miłość
trzymając w dłoniach jak oręż
chińskie pałeczki

a on niczym kawałek surowego mięsa
pozostanie chwilową konsumpcją
nim ona posłuży się wykałaczką
by pozbyć jego śliniącego ja
z nasyconych zębów




TO WŁAŚNIE KOBIETA


może czterdziestoletnia powiedzmy
pod płaszczem delikatnej skóry
pulsuje testosteron

Activ - Meno
na ukojenie puszcza w krwiobieg

o dziwo
pospołu z psem
co nagle odkrył w sobie
zespół ADHD
i skrycie zakosztował tajemniczych dropsów

ona ucieka w bezsenność
przy dźwiękach muzyki

i w myślenie
co już odeszło…  nieodwracalnie




PROSECCO


na jedną nogę
i strugi łez
w wąskich uliczkach Krakowa

"Stary Port"  stoi otworem
żeglarze u podnóża
górskich klimatów
chłodzą gardziele

tawerna skrzypi
zapieckowym klimatem
świece w butelkach
czekają na odpalenie

i tylko wino
jaskrawo-chłodne
aż widać
drugą stronę ulicy Straszewskiego




NEFERNEFERNEFER


łatwiej uchwycić księżyc w ramiona
niż ją chciwą do granic

z oczyma kobry
i instynktem węża boa

oddaj wszystko co posiadasz
a cenniejsze staną się twe złudzenia
iż będzie twoja

naiwniaku Sinuhe

                                                                          


CHCIWA


"normalność”  tego świata
kobry i romantycy
pod jednym sufitem nieba
dążą do niechcianego bycia
razem choć bardzo osobno

trzymają pozorną nić
właściwych kontaktów
i brną wciąż bardziej

w ślepy zaułek życia
co to niczego nie daje w zamian

tylko kac moralny pozostaje
i oczy pociemniałe od pragnienia




TYLKO  MIRABELKI


rozsypane niczym sierpniowe korale
osierocone po wyciętym drzewie
co tak nagle zaczęło przeszkadzać

nie dając nawet cienia
jeszcze młode dziecko
posłane na śmierć

przestało oddychać słońcem
i letnim deszczem
w szeleszczących liściach

i tylko ta żółta rosa
w zielonej trawie
pozostała

 

 

 

 

Wybór wierszy z lat 2013 styczeń – lipiec 2014. Festiwal  *Th’Republic of Poets*
Blog  Sylwii Hetman : ,,MĘŻCZYZNA Z TATUAŻEM, KOBIETA”
Fotografia użyta w zbiorze wierszy:  Łódź Fabryczna.  Za: kurierkolejowy.eu
 

 





 

blog techniczny, komunikaty, informacja 2015, 2014, 2013 Festiwalu Poezji i Form Sieciujących *Th'Republic of Poets* Blogosfera Polska Polska Zona Językowa Polish Zone.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura