0 obserwujących
43 notki
63k odsłony
703 odsłony

Fiat gra va banque w Polsce!

Wykop Skomentuj3
  
Fiat wbił „nóż w plecy” polskiemu rządowi? Włoski koncern zamierza zwolnić 1,5 tys. pracowników z tyskiej fabryki, a to jedna trzecia załogi. Czy ten zimny fiatowski prysznic spowoduje polityczne trzęsienie w Polsce? Przecież jest rzeczą niemożliwą, aby rząd nie miał świadomości, że motoryzacja to jeden z filarów polskiej gospodarki! 
 
Pracownicy Fiat Auto Poland, których jeszcze nie tak dawno na łamach „Rzeczpospolitej” i w innych polskich mediach wychwalał i stawiał za wzór sam Sergio Marchione, szef Fiata otrzymali od dyrekcji specjalny prezent mikołajkowo-świąteczny. Przez ogłoszenie grupowych zwolnień pracowników tyskiego Fiata czekają smutne święta oraz początek nowego 2013 roku. Przy okazji okazało się, że na nic się zdały tytuły i nagrody zdobywane w branży motoryzacyjnej przez ten zakład dzięki ofiarności i zaangażowaniu załogi. Dla Fiata nie miało nawet żadnego znaczenia to, że jest to największa i najbardziej wydajna jak dotąd fabryka samochodów włoskiego koncernu w Europie, a jednocześnie największy taki zakład w Polsce. W Tychach wg władz Fiata oraz wielu niezależnych ekspertów produkuje się samochody na najwyższym światowym poziomie.
 
Pomimo tych wszystkich ochów i achów nad tym zakładem zawisło widmo masowych zwolnień pracowników. W piątek oficjalnie Fiat zapowiedział, że w pierwszym kwartale przyszłego roku zwolni w tyskiej spółce ok. 1,5 tys. osób spośród 4,9 tys. zatrudnionych tam na koniec października. Przedstawiciele włoskiego koncernu tłumaczą mediom oraz związkowcom, że nie mieli wyboru, bo z powodu kryzysu maleje sprzedaż nowych aut w Unii Europejskiej. W tym roku z tyskiego zakładu wyjedzie niespełna 350 tys. samochodów, a w przyszłym roku - poniżej 300 tys. sztuk - połowę mniej niż w 2009 r., kiedy w Tychach wyprodukowano ponad 600 tys. samochodów.
 
Warto przypomnieć, że w podobnej sytuacji na Półwyspie Apenińskim Fiat nie zwalniał pracowników w latach ubiegłych tylko wysyłał na specjalne urlopy i płacił część wynagrodzenia za gotowość do pracy. W tedy nikt nie miał wątpliwości, że jeśli włoskie fabryki pracują na pół gwizdka, to za wszelką cenę należy uniknąć wyrzucania na bruk pracowników. W Polsce jest jednak inaczej, bo polska załoga to ludzie drugiej kategorii? Trudno to inaczej nazwać! 
 
Jednocześnie należy zauważyć, że skala i struktura zapowiadanych zwolnień sugerują, że Fiat zamierza na długo ograniczyć produkcję samochodów w Polsce. W dodatku pomimo wcześniejszych szumnych zapowiedzi Sergio Marchione, które pojawiły się w wywiadzie udzielonym „Rzeczpospolitej”, gdzie szef, wszystkich szefów we Fiacie zdeklarował, że jeśli do połowy roku nie ogłosi lokacji nowego modelu Fiata w Polsce to dziennikarze mogą go z tych słów rozliczyć. Mając to na uwadze pytamy Panie Marchione: gdzie ten nowy model dla Tychów? Na dodatek włoski koncern oficjalnie nie tylko „rżnie głupa”, ale w ogóle milczy o planach produkcji nowych aut w polskiej fabryce.
 
Oczywiście tego dramatu w Tychach można się było spodziewać już na przełomie 2009 i 2010 r., bo wtedy Fiat zapowiedział, że nowej wersji modelu Panda nie będzie już produkować w polskiej fabryce, lecz w zakładach Pomigliano d'Arco pod Neapolem. To jednak wtedy nie interesowało polskiego rządu, ani polityków koalicji rządzącej. Jedynie w trakcie kampanii prezydenckiej Prezes PiS Jarosław Kaczyński podkreślał, że to właśnie produkcja dotychczasowej wersji Pandy gwarantuje stabilność zatrudnienia dla załogi Fiat Auto Poland, bo od 2003 r. to właśnie auto stanowiło nawet połowę produkcji tyskiej fabryki. Prezes PiS, wtedy kandydat na Prezydenta RP na konferencji przed Fiatem podkreślał, że gdyby on był Premierem umiałby zmusić szefa Fiata do zmiany decyzji w sprawie lokacji produkcji nowego modelu Fiata w Polsce. A jednak pomimo apeli polski rząd schował głowę w piasek! Tym bardziej było to wtedy dziwne i nie zrozumiałe dla wielu komentatorów, bo plany transferu Pandy z Tychów pod Neapol omawiano pod koniec 2009 r. na spotkaniu Fiata z rządem Włoch i tamtejszymi związkowcami. Koncern nie krył, że to drogie rozwiązanie. Polacy jednak wtedy nie wykorzystali swojej szansy…
 
Marchione jeszcze po spotkaniu z włoskim rządem wysyłał jasny sygnał polskim politykom, bo mówił wtedy – „Kosztowałoby to setki milionów euro więcej niż pozostawienie produkcji przyszłej Pandy w Polsce oraz co najmniej 40 mln euro na szkolenia pracowników”. Nikt jednak w polskim rządzie nie zrozumiał tego przekazu. W tej sytuacji szef Fiata naciskał jeszcze bardziej na włoski rząd i związkowców, aby zaakceptowali warunki pracy nieco zbliżone do polskich. Strategia negocjacyjna przyniosła efekt w postaci lokacji produkcji nowej Pandy we Włoszech. A Polacy jak zwykle zostali z pustymi obietnicami i płonnymi nadziejami…
Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale