Prawo i Sprawiedliwość to szantażyści, taką informacje można przeczytać w dzisiejszym "Guardian", w sprawie objęcia przez Michała Kamińskiego funkcji przewodniczącego frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Jaka to świetna informacja dla polskich mediów. Wiele dzisiejszych serwisów informacyjnych będzie poświęcone informacji brytyjskiej gazety. Wielu niezależnych i obiektywnych politologów będzie przekonywało że PIS nie nadaje się do niczego, a jedyne co umie to szantażować, grozić i straszyć. Będą z pewnością padały tezy o końcu frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ERK).
Warto więc zadać pytanie. Dlaczego więc Kamiński objął stanowisko przewodniczącego frakcji? Czy jest to spowodowane tym że PIS zaszantażowało brytyjskich torysów, a może tym że umowa między dwiema największymi frakcjami o pozycje wiceprzewodniczącego PE została niedotrzymana? Oczywiście nie można winić za to Partie Konserwatywną, że niespodziewanie wyskoczył z niej Edwarda McMillana-Scotta i dostał poparcie innych grup politycznych z frakcją Zielonych i EPP na czele. Eurodeputowany za swój wyskok został słusznie wyrzucony z ERK.
Michał Kamiński dostając funkcje przewodniczącego, zyskał na znaczeniu jeżeli chodzi o sytuacje we własnym klubie ERK, ale jeśli chodzi o PE jako całość ta funkcja nic mu raczej nie da. Ponieważ widać gołym okiem, że ERK będzie w Parlamencie Europejskim, frakcją zupełnie marginalną z liczbą 54 europosłów, będzie w każdej sprawie przegłosowywane. To pokazuje obraz dzisiejszej Europy zdominowanej przez "lewicowy środek" gdzie wszystko będzie zapadało na szczeblu: EPP-socjaliści, z mocnym wsparciem liberałów i zielonych. Warto więc zapytać czy jest sens trwania ERK? Odpowiedź powinna brzmieć TAK. Dlatego że dzisiejsza Europa jest oparta na miękkim fundamencie: światopoglądowym (promującym konsumpcyjny tryb życia, odrzucającym wartości i przekonania); gospodarczym (zbiurokratyzowany system podatkowy oraz działania urzędów państwowych); politycznym (poprawność polityczna). ERK powinna być podwaliną pod budowe "Nowej Europy".
W świecie gdzie media są głównym wyznacznikiem myśli i poglądu ludzkiego, słowa o "szantażystach" z pewnością zapadają w ludzkich umysłach a przez to utwierdzają ogromną rzeszę osób o słuszności poglądu wyrobionego na przykładzie "pana z telewizora" Bo głównym skojarzeniem słowa szantażysta jest terrorysta. Gdyż terrorysta opiera swoje rządania na szantażu. Dlatego forma przyjęta przez Guardian jest nie do przyjęcia w demokratycznym państwie, opartym na wolności i demokracji. Osoby nieprzychylne głównej partii opozycyjnej w Polsce z pewnością wykorzystają słowa o PIS-owskich "szantażystach" do kolejnego medialnego spektaklu w ramach obrony wolności i demokracji i praw człowieka.



Komentarze
Pokaż komentarze (13)