Tekst "Polityczne alfonsy w TVP", napisałem pod wpływem emocji. Być może użyłem w nich za mocnych słów. Osoby które uraziłem, przepraszam za ten tekst. Ale co do meritum tekstu, nie wycofuję się z niego. Wczoraj wieczorem wyłoniono nowe Rady Nadzorcze w telewizji i radiu. Władze w TVP po Piotrze Farfale, przejmię osoba związana z PIS, z dwójką zastępców z SLD. W Polskim Radiu prezesem zostanie ktoś z SLD, z dwójką wiceprezesów z PIS. Warto zadać pytanie: czy dwóm opozycyjnym partiom to się opłaci? Jak w innych mediach zostanie nazwane to porozumienie? Czy władza w TVP (komunistycznym molochu) pomaga partią politycznym wygrywać wybory?
Przyjmując pierwszą hipotezę. Porozumienie służy ładowi w mediach publicznych. To co dzieję się obecnie w mediach publicznych przypomina sytuację w polskiej piłce, mamy bałagan. Z pewnością jeżeli dwie partie będą mieć 7 głosów w Radzie Nadzorczej (4 PIS, 3 SLD). Porządek w mediach zostanie zaprowadzony. 2 głosy (Borysiuka i ministra skarbu nic nie zmienią). Ale co się stanie jeżeli dwie partie, nagle będą mieć inną wizję na wszystkie tematy. Zacznie się konflikt. Jeżeli dzisiaj w TVP mamy bałagan. Bo PIS, LPR, Samoobrona miały inne spojrzenia na działalność telewizji. Po prostu "przystawki" przejeły na ponad pół roku władzę. Jednak okazało się że LPR i Samoobrona też nie za bardzo chcą się między sobą dzielić łupem (TVP). Pan Borysiuk (postać paskudna) nie mógł wstawić do TVP swoich ludzi. A LPR zawiązało z ministrem Gradem porozumienie, w razie "odbicia" minister broni Farfała. Platforma Obywatelska dogadała się z Romanem Giertychem i na czele TVP stał przedstwiciel partii LPR "partii nieboszczyk". PO przyjeła postawę "stoimy z boku", krytykujemy walki o TVP, ale nie robimy NIC aby sytuacja się zmieniła. Z punktu wizerunkowego był to strzał w "jedenastkę". Nawet powstały dwie ustawy medialne. Pierwsza nie przeszła bo PO, chciało "wykiwać" SLD i samemu "usadzić się" w mediach. Druga, gdy juz wszystko było uzgodnione, Donald Tusk osobiście zerwał porozumienie. Poszło o 880 mln zlotych. Trudno wytłumaczyć, dlaczego Tusk zerwał porozumienie z SLD. Czyżby wiedział że SLD w razie próby zmiany ustawy, ma porozumienie z PIS? Czy ma niesamowity dar widzenia przyszłości? Bardziej prawdopodobna jest wersja pierwsza. Tusk uznał że na rok przed wyborami, lepiej oddać w tej sprawię "pałeczkę" opozycji. To co się stało wczoraj w TVP i PR, pokazuje że taktyka Tuska przyniosła efekt. A media komercyjne, z pewnością poświęcą sporą część czasu na ten "dziwny sojusz". Jeżeli partię PIS i SLD, będą się dogadywać, sytuacja się "wyprostuję" i w mediach publicznych bedzie spokój. Jeżeli dojdzie do konfliktu, bedziemy mieć identyczną sytuację jak z Farfałem. Dwie partię będą walczyć "na śmierć i życie" tuż przed kampanią prezydencką i być może parlamentarną. Rząd z pewnością w tej walce poprze SLD, tak jak pomaga dziś LPR. Oczywiście PIS bedzie mówić wtedy o sojuszu Tuska z SLD. Tak jak dziś mówi o sojuszu z Farfałem. Tylko po co PIS, zawiązuje dzisiaj porozumienie z SLD? W razie przyszłego konfliktu to PIS będzie głównym winowajcą, a nie rząd Tuska. A oczywistym jest że taki sojusz nie ma prawa istnieć. To tak jakby połączyć "psa z kotem" albo "ogień z wodą". Partię PIS i SLD różni wszystko. Może oprócz spojrzenia na gospodarkę (choć ten argument też jest błędny, bo to rząd PIS obniżył podatki czyli zrobił to co PO ma w swoim programie, a czego nie wykonuję). Porozumienie to, nie przetrwa próby czasu i będziemy mieć identyczną sytuację jak dziś.
Hipoteza druga. Mamy do czynienia z niczym innym jak kolejnym "skokiem na media". Przyjmując tę hipotezę, mamy do czynienia z wielkim cynizmem i hipokryzją. Z obu stron. Wynika z tego że obie partię są identyczne, jedyne na czym skupiają swoją uwagę to synekury w mediach. PIS wchodzi w sojusz z bohaterami afery Rywina. Afery która m.in wyniosła w 2005 roku PIS do władzy. Ze względu na rolę Zbigniewa Ziobry w komisji śledczej. Dzisiaj współpraca z ludźmi Roberta Kwiatkowskiego i Włodzimierza Czarzastego (gdyby była w Polsce sprawiedliwość, ci dwaj panowie siedzieliby sobie w wiezieniu, a nie wracali do władzy w TVP) jest dla partii Kaczyńskiego, próbą ratowania mediów publicznych. Tak dziś mówił Mariusz Błaszczak. PIS sojuszem z SLD chyba już ostatecznie przekreśla szansę na powrót do władzy. Ponieważ jak można wytłumaczyć konserwatywnej grupie ludzi która dziś głosuję na PO, sojusz z SLD. A o tą część społeczeństwa PIS, musi zabiegać aby wygrać wybory prezydenckie i parlamentarne. Taktyka współpracy z postkomunistami, z pewnością nie przekona tej grupy społeczeństwa do poparcia partii Jarosława Kaczyńskiego. Z pewnością pojawią się pod tym tekstem wiele komentarzy, uważających mnie za "agenta PO" lub osobę jeszcze gorszą. Ale jeżeli PIS nie odzyska sporej części elektoratu o wartościach konserwatywnych czy chadecki, nie odzyska władzy już nigdy. A partia się rozpadnie. Jeżeli ktoś tego nie rozumie jest idiotą albo naiwniakiem.



Komentarze
Pokaż komentarze (45)