Pamiętam jak w okresie rządów PIS niektóre media przyrównywały rządy Kaczyńskiego do rządów Putina. Porównanie było dosyć głupie, ponieważ dotyczyło autorytarnych metod sprawowania władzy. Dziś Premierem RP jest Donald Tusk. Jak Kaczyński przypominał Putina, to Ja zaryzykuję śmiałą tezę że Tusk jest podobny do King Dzong Ila. Oczywiście nie w funkcji sprawowania władzy, bo Tusk jest jednak demokratą, a King Dzong Il sprawuję rządy autorytarne. Chodzi mi jednak o postrzeganie ich w oczach społeczeństwa i ogromne poparcie społeczne dla tych dwóch przywódców. Tusk ma jednak mniejsze poparcie od King Dzong Ila, ale poparcie dla Premiera RP, musi budzić uznanie u przeciwników politycznych.
Poparcie dla PO mimo wpadek ciągle utrzymuję się na poziomie 45-55%, to jest rekord jeżeli chodzi o sprawowanie władzy, inne rządy w tym czasie już dawno traciły poparcie społeczne. Przypadek Tuska pokazuję coś zupełnie innego, nie będę wnikał co jest jego przyczyną, bo wkrótce z pewnością napiszę coś na ten temat. Ostatnim czasy premier Tusk miał serię niepowodzeń, konflikt w wojsku między generałem Skrzypczakiem, a ministrem Klichem o odpowiedzialność za śmierć polskiego żołnierza i warunki jakie panują w Afganistanie. Jeżeli chodzi o poległego żołnierza, to nie można grać tą śmiercią w celach politycznych. To jednak za złe warunki polskich żołnierzy w Afganistanie winę ponosi rząd Polski. Główna odpowiedzialność spada na premiera, który już dwukrotnie w sposób drastyczny obciął budżet MON w sumie już na ponad 5 mld złotych!!! A teraz mówi że żołnierzom polskim nie powinno nic brakować. Trochę to nielogiczne panie premierze?
Drugim przypadkiem który powinien spowodować spadek poparcia dla PO jest nieudane zakończenie znalezienia inwestora na Stocznię Szczecin i Gdynia. Premier oraz minister skarbu zapewniali że dojdzie do przejęcia Stoczni przez inwestora z Kataru, jednak ostatecznie okazało się że wszystko było "picem na wodę". Pieniądze nie wpłynęły do resortu skarbu, a sprawa Stoczni, skończy się najprawdopodobniej upadłością. Rząd ma jeszcze czas na znalezienie inwestora do końca sierpnia, ale wydaje się to niemożliwe. Donald Tusk zapowiedział nawet że jak sprawa Stoczni zakończy się porażką, to dojdzie do dymisji ministra skarbu. Gdy okazało się że doszło do porażki, Tusk już próbuję się wycofać ze swoich wcześniejszych zapowiedzi. A więc wszystko wskazuje że pomimo następnej porażki rządu, premier Tusk nie zdymisjonuje swojego ministra.
A więc dwie głośne sprawy, które pokazują słabość rządu i premiera, nie przynoszą spadku zaufania do Donalda Tuska. Wszystko co zrobi Donald Tusk ma uznanie w oczach opinii publicznej oraz społeczeństwa. Takiego kredytu zaufania społecznego danemu Donaldowi Tuskowi powinni zazdrościć wszyscy politycy. Ponieważ Tusk ma niespotykaną siłę która trzyma przy nim wyborców, bardzo podobną do przywódcy z Korei Płn. A więc wszyscy którzy w głupkowaty sposób kpili z premiera nazywając go "słońce Peru", powinni się uderzyć w piersi, bo głęboko się mylili. Nasz premier nie jest żadnym "Słońcem Peru", nasz premier jest Kim Dzong Tuskiem.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)