Marek Migalski znowu jest aktywny, ostatnie swoje dwa wpisy poświęcił Januszowi Palikotowi posłowi PO. Dziś Migalski napisał, że cały pierwszy wpis był tylko prowokacją w stosunku do mediów oraz Palikota. Należy zapytać po co taka prowokacja? Czy ona może przynieść wzrost notowań partii z której Migalski uzyskał mandat? Osobiście twierdze że nie. Zupełnie nie rozumiem, obecnej taktyki PIS oraz Marka Migalskiego. Jego przyjście do PIS, miało przyciągnąć ludzi młodych oraz wyborców centrowych o poglądach liberalnych, dziś popierających Platformę Obywatelską. Taktyka była skuteczna, ponieważ znam parę osób która w 2007 roku poparła PO, a w ostatnich wyborach zagłosowała na PIS, może nie specjalnie na partię, ale właśnie na obecność na liście Marka Migalskiego. Uważali że Migalski wniesie do tej partii trochę świeżości, sam Migalski przyznawał w wywiadach prasowych, że zdecydował się wejść do polityki, właśnie z tego powodu. Chciał odebrać trochę centrum Donaldowi Tuskowi.
Czytając jego obecne wpisy na blogu, nie widzę języka który zwracałby się do wyborców centrowych. A właśnie ta grupa stanowi większość wyborców w Polsce. Świetnie zauważył to Donald Tusk i skierował uwagę na tych ludzi. Taktyka okazała się skuteczna, PO od dwóch lat utrzymuje sporą przewagę nad PIS. Nie mogę pojąć taktyki przyjętej przez Marka Migalskiego, który wchodzi w niepotrzebne spory z Palikotem na temat seksu. W dodatku robi to stary kawaler? Temat seksu, powinien być osobistą sprawą, poruszaną w domowym zaciszu, a nie w debacie politycznej. Temat ten od razu spodobał się Palikotowi i wezwał Migalskiego do TVN24 na debatę. Migalski gdy jeszcze uczył studentów, stwierdził że z osobami typu Palikot czy Senyszyn nie powinno się rozmawiać, ponieważ zaniżają oni debatę publiczną. Słuszna uwaga panie pośle, tylko czemu dzisiaj wchodzi Pan w polemikę z tymi ludźmi? Osoby te służą w swoich partiach za harcowników. W PIS też jest sporo takich osób, które mogłyby prowadzić z nimi rozmowę. Dlaczego właśnie to Pan podejmuję polemikę z Palikotem. W dodatku media za chwilę "przypną łatkę" awanturnika i harcownika. A to nie pomoże w przejęciu elektoratu centrowego.
Jako były student dr Migalskiego, muszę przyznać że były to najlepsze zajęcia w jakich uczestniczyłem. Marek Migalski prowadził wykłady, zupełnie inaczej niż inni wykładowcy. Nie mieliśmy do czynienia z 3 godzinnym ględzeniem, z którego i tak nikt nic nie zapamiętał. Wykład wyróżniał się tym, że dr Migalski lubił polemizować ze swoimi studentami, przez co czas płynął zdecydowanie szybciej i wykład stawał się ciekawszy. Pamiętam pierwsze zajęcia z nim, każdy był ciekawy jak to będzie? W końcu wszedł, "pan z telewizora" od razu rzucił mi się w oczy jego wzrost, prawie 2 metry. Potem było jak na każdych pierwszych zajęciach, przedstawienie się, ustalenie zasad prowadzenia wykładu (dr Migalski, stwierdził że lubi rozmawiać ze studentami, nawet tymi którzy się z nim nie zgadzają), później przedstawił zakres ćwiczeń, oraz zasady kolokwium i egzaminu końcowego. Ogólnie forma prowadzenia wykładów, moim zdaniem była genialna.
Dr Marek Migalski świetnie potrafił tłumaczyć omawiane zagadnienie. Zawsze żartował, często ze studentów oraz z własnej osoby. Co ciekawe studenci również żartowali z dr Migalskiego. Sytuacja taka była dość niespodziewana, ponieważ gdyby student zażartował z jakiegoś profesora o nastawieniu bufona, skończyłby z "dwóją" na egzaminie. Siła Migalskiego polegała na tym że nawet osoby które nie cierpią PIS, potrafiły przyznać że Migalski świetnie prowadzi zajęcia. Retoryka Marka Migalskiego pokazywała że jest osobą o poglądach centroprawicowych. Miał jednak zdecydowane poglądy, na niektóre sprawy np lustracja. Nigdy jednak nie okazywał poglądów skrajnych, być może przez to zdobył głosy grupy studentów która raczej sympatyzowała z PO. Głosy tej grupy, dostał trochę na kredyt. Zdecydowali się go poprzeć, ponieważ uznali dr Marka Migalskiego, za osobę która ma odpowiednią wiedzę oraz świetnie czuję scene polityczną, można nawet powiedzieć że Marek Migalski świetnym politologiem był. To takie małe odniesienie do ulubionego pisarza Janusza Palikota czyli Witolda Gombrowicza.
Nigdy nie zapomnę jednego wykładu. Po nim zrozumiałem że moje twarde poglądy nie dadzą zwycięstwa wyborczego, Marek Migalski zrobił nam test, oczywiście nie był to test na ocenę, tylko miał udowodnić jakie poglądy mają ludzie młodzi. Było 10 pytań dotyczących światopoglądu studentów. Pytania dotyczyły np. kary śmierci, aborcji, kwestii homoseksualnych, roli Kościoła czy spraw podatkowych. A więc chodziło jakie mamy poglądy. Prawicowe czy lewicowe? Odpowiedzi były tylko dwie "TAK" lub "NIE". Oczywiście nikt nie oddawał kartek, tylko podnosił rękę ile miał odpowiedzi zgodnych z prawicą lub lewicą. Po zakończeniu testu dr Migalski, zapytał się jakie wyszły odpowiedzi. A więc 10-0,9-1,8-2,7-3,6-4,5-5. Chodziło oczywiście ile mieliśmy odpowiedzi np 7-3 na jedną stronę. Co ciekawe nikt nie miał 10-0, odpowiedzi 9-1 było pięć (w tym gronie również byłem Ja), następnie im było bliżej środka to coraz więcej osób miało takie odpowiedzi. Najwięcej było 6-4 oraz 5-5. Dr Migalski tym sposobem, pokazał nam jak wygląda obraz zwykłego wyborcy. Okazało się że 70% odpowiedzi było w centrum. Osoby które miały 9-1 czyli np Ja, zostały nazwane przez dr Migalskiego "oszołomami". Oczywiście określenie to, było żartobliwe. Dr Migalski przyznał, że osoby te są bardziej świadome swoich wyborów i nie kierują się kampanią wyborczą, a własnymi poglądami, przyznał że osoby te ceni bardziej niż osoby środka, dodał jednak że każdy polityk powinien dążyć do tego centrum. Uznał że polityk który lekceważy grupę centrowych wyborców jest idiotą i nie ma szans na wygranie wyborów. Dr Migalski ukazał czarno na białym że większość wyborców ma poglądy centroprawicowe lub centrolewicowe. Osoby skrajne stanowią około 20% wyborców.
Dziś właśnie zastanawiam się dlaczego Marek Migalski, kieruje swoje wpisy właśnie do grupy osób które i tak są przekonane do PIS, a nie robi nic żeby przekonać do głosowania na PIS, pewnej grupy wyborców. Dlaczego Marek Migalski nie przekona Jarosława Kaczyńskiego że jeżeli nie otworzy się na wyborce centrowego, skończy bardzo źle. Obecnie jest to spora grupa wyborców PO. Tusk świetnie wyczuł że większość wyborców nie ma jaśnie sprecyzowanych poglądów. Wyborcy ci przypominają Tuska, a więc nie jest to jakaś szczególnie uzdolniona grupa osób, a można powiedzieć że jest to grupa wyborców dość próżna. Oczywiście nie można tego powiedzieć głośno, ponieważ skończyłoby się to zniechęceniem ogromnej grupy wyborców do poparcia swojej partii politycznej. Jarosław Kaczyński chyba tego nie rozumie, ale Marek Migalski doskonale o tym wie, dlatego nie rozumiem czemu kieruje swoje teksty do "betonowego" wyborcy PIS?



Komentarze
Pokaż komentarze (68)