Oglądając wszystkie programy publicystyczne i wygłaszane tam tezy, mam nieodparte wrażenie, że wielu działaczy, sympatyków i dziennikarzy popierających Platformę Obywatelską, cierpi na kult pewnego człowieka. Jakby zapytał wnikliwy dziennikarz TVN: kim jest ta osoba, że ludzie PO, otaczają tą osobę takim właśnie kultem? Osobą taką bez wątpienia jest: były minister spraw zagranicznych, a obecnie minister w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Władysław Bartoszewski. Swoim tekstem, nie chce urazić żadnej osoby która cierpi na ten kult, ani tym bardziej Pana Bartoszewskiego, który jak na swój wiek, prawie 88 lat, pozostaje ciągle żwawym staruszkiem.
Pan Władysław Bartoszewski mimo wszystko jest bohaterem pozytywnym, choć z pewnością nie jest osobą aż tak zasłużoną jak to sugerują wyznawcy jego kultu. Szczególnie ostatnio Sławomir Nowak, zasugerował, że przy zmianie konstytucji, należałoby zrobić prawie 90-letniego staruszka, Prezydentem RP. Co ciekawe, wyznawcy kultu Władysława Bartoszewskiego, nie tak dawno mieli pomysł, żeby osoby powyżej 70 lat pozbawić prawa wyborczego. A nagle wpadają na pomysł żeby Prezydentem RP, zrobić osobę prawie 90-letnią. Widać tutaj ewidentną niekonsekwencje.
Wracając jednak do Władysława Bartoszewskiego, to warto wspomnieć, że jest to osoba która szczególnie w młodym wieku, wykazała się naprawdę sporą odwagą, w czasach II wojny światowej oraz w czasach stalinizmu. Władysław Bartoszewski w 1942 roku, należał m.in. do Frontu Odrodzenia Polski, była to konspiracyjna katolicka organizacja, którą kierowała Zofia Kossak. Bartoszewski w owym czasie, był łącznikiem ze Związkiem Walki Zbrojnej. Warto wspomnieć, że wcześniej w latach 1940-1941, był więźniem Auschwitz. Pod koniec wojny należał do Armii Krajowej, pomagał Żydom w warszawskim getcie oraz walczył w powstaniu warszawskim. W okresie stalinowskim, działał w konspiracji, przeciwko władzy przyniesionej na „radzieckich czołgach”, wielokrotnie został w tym czasie aresztowany, warto dodać, że w 1952 roku, został skazany na 8 lat więzienia przez płk Helenę Wolińską. A więc choćby właśnie dla tego okresu życia, ministra Bartoszewskiego, należy okazać mu szacunek. W późniejszym okresie, Bartoszewski wspierał opozycję antykomunistyczną oraz współpracował z Radiem Wolna Europa.
Gdyby oceniać, jego postawę do 1990 roku, byłby bez wątpienia postacią wyjątkowo pozytywną, być może również, samemu wielbiłbym kult Bartoszewskiego. Jednak po transformacji ustrojowej, historia Bartoszewskiego nie jest już taka pozytywna jak w okresie jego młodości. W 1990 roku zostaje ambasadorem w Austrii, w 1995 roku zostaje szefem MSZ z namaszczenia Wałęsy, wchodzi do rządu postkomunisty Józefa Oleksego. Funkcję tą pełni do zakończenia prezydentury Wałęsy. Następnie szefem MSZ zostaje w 2000 roku. Funkcję pełni do wyborów w 2001 roku. Bartoszewski w owym czasie prowadzi bardzo „miękką politykę” szczególnie w stosunku do Niemiec. Warto wspomnieć że nie było z jego strony żadnej reakcji gdy w Knesecie, prawicowi posłowie, oczerniali „dobre imię” Polski, sugerując kolaboracje z hitlerowcami. W czasie rządów PIS, minister Bartoszewski przyłączył się do nagonki pod adresem rządu Kaczyńskiego, co więcej wspólnie z byłymi ministrami spraw zagranicznych, dopuszczał się nagonki na Rząd RP, również zagranicą. Oprócz ataków na pisowski rząd, Bartoszewski przyłączył się również do oczerniania Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, oczywiście Bartoszewski w swoim zwyczaju, mówił że on na prezydenta nie powie złego słowa, jednak podjętymi działaniami (rezygnacja z przewodniczenia Polskiemu Instytutowi Spraw Zagranicznych), była cichym „policzkiem” dla Prezydenta RP. W czasie kampanii wyborczej w 2007 roku, dopuścił się zachowania „grubiańskiego” nazywając zwolenników PIS, bydłem. Zachowanie takie, ewidentnie nie przystoi, żadnemu politykowi, a w szczególności osobie która przez jego zwolenników, uważana jest jako jeden z ostatnich żyjących autorytetów. Właśnie nazywanie ludzi inaczej myślących, bydłem, pokazuje że Bartoszewski nie zasługuje, na miano autorytetu. Po wyborach w 2007 roku, został sekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, gdzie pełni funkcje pełnomocnika ds relacji międzynarodowych, odpowiada w szczególności za relację z Izraelem oraz Niemcami. Warto wspomnieć, że minister Bartoszewski w tych dwóch krajach, został wyróżniony masą nagród.
Patrząc na zachowanie obecnego szefa MSZ Radosława Sikorskiego, który wielokrotnie wypowiadał się o swoich przeciwnikach politycznych z ogromną butą i pychą. W stosunku z Bartoszewskim, widzimy zupełnie innego człowieka, zachowanie Sikorskiego pokazuje, że relacje, z Władysław Bartoszewskim są zupełnie inne niż z innymi podwładnymi ministra Sikorskiego. Widać ewidentnie, że w tych relacjach Bartoszewski jest „nad ministrem” , a więc nieoficjalnie to Bartoszewski rządzi polskimi sprawami zagranicznymi, a Sikorski jest tylko wiernym wyznawcą kultu Władysława Bartoszewskiego. Właśnie ten kult, którym otacza go wielu polityków, moim zdaniem jest nie do zniesienia, dla sporej grupy ludzi, słuchając tego politycznego „lukrowania”, czuje się jakbym pił herbatę z 5 łyżeczkami cukru i myślę, że w tym poglądzie nie jestem osamotniony. Jednak etap polityczny z życia Władysława Bartoszewskiego, pokazuje ewidentnie, że Bartoszewski wyróżnił się głównie ubliżaniem ludziom z którymi się nie zgadza, a to pokazuje, że nie powinno się go stawiać za wzór z którego młodzi ludzie powinni brać przykład, ponieważ ukazała się dusza polityka, a swoim zachowaniem, podczas kampanii wyborczej w 2007 roku, ukazał zwykłe polityczne warcholstwo, które nie przystoi autorytetowi moralnemu. A takim właśnie, uważają go wyznawcy jego kultu.
Niesamowite „słodzenie” i „klakierstwo” charakteryzuje, to co Ja nazywam kultem Władysława Bartoszewskiego, kult który wyznają chyba wszyscy politycy PO, począwszy od premiera Tuska, a skończywszy na byłej posłance PO Sawickiej. Gdyby dzisiaj zapytać typowego maturzysty: kto był założycielem Armii Krajowej? To z dużym prawdopodobieństwem, uzyskalibyśmy odpowiedź: Władysław Bartoszewski. Myślę że takiej odpowiedzi, udzieliłby większy procent zapytanych, niż prawidłowej odpowiedzi: Stefan „Grot” Rowecki. Bo w dzisiejszej Polsce króluje kult Bartoszewskiego, a o takich bohaterach jak Rowecki, w dzisiejszej Polsce niestety niewielu pamięta. Zjawisko takie jest bardzo smutne, ale w ogromnym stopniu do tego przyczynili się wyznawcy kultu Władysława Bartoszewskiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (200)