ficu ficu
136
BLOG

POPIS- zaprzepaszczona szansa

ficu ficu Polityka Obserwuj notkę 2

Jak z bicza strzelił, minęły już cztery lata, od niedoszłej koalicji POPIS. Z perspektywy dzisiejszego dnia, widać ewidentnie, że taka koalicja nie była możliwa. Dzisiaj liderzy PO i PIS nie walczą już na „noże”, ta walka toczy się już na „siekiery” i chyba tylko całkowite polityczne bankructwo jednej z opcji, może zakończyć ten spór. Przed wyborami 2005 roku, liderzy PO i PIS obiecali wyborcom wspólną koalicje. Obie partie polityczne, zapowiadały uzdrowienie życia publicznego, obiecano wyborcom „nową Polskę” zwaną potocznie IV RP. Określenia tego używali politycy PIS, ale jednak liderzy PO, nie odcinali się od tego hasła. Określenia IV RP, po raz pierwszy użył politolog Rafał Matyja w 1998 roku w piśmie „Debata” w artykule: „Obóz IV RP”. Matyja już wtedy rzucił hasło: podsumowania III RP, przez kilka lat, owe hasło zostało zapomniane. Dopiero w 2003 roku, o IV RP zaczęli pisać m.in Paweł Śpiewak oraz Bronisław Wildstein, w tym czasie określenia tego zaczęli używać również politycy PIS.

Aby zrozumieć sens idei IV RP, trzeba poznać genezę tego zjawiska. A więc dlaczego Polacy tak tłumnie w 2005 roku, poparli ten projekt. Warto dodać, że w tych wyborach na POPIS padło 51% poparcia społecznego, gdy dodamy do tego jeszcze LPR oraz małe komitety wyborcze, które wtedy również były przeciwnikami III RP, osiągniemy wynik ponad 60%. Moim zdaniem IV RP powstała 23 września 2001 roku, dlaczego właśnie wtedy? Dzień ten zostanie zapamiętany, jako dzień największego zwycięstwa partii postkomunistycznej w wolnej Polsce. Właśnie wtedy Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD) pod przywództwem Leszka Millera uzyskał 41% poparcia społecznego. Wielu wybitnych politologów, wieszczyło w tym czasie że rządy SLD będą, aż do 2009 roku!!! Można powiedzieć, że liderzy SLD wtedy również w to uwierzyli. Po prostu „zakrztusili” się swoim zwycięstwem.

Okres rządów Leszka Millera, był okresem ortodoksyjnej korupcji, bezczelności i cynizmu. W owym czasie, doszło do niespotykanego jak na wcześniejsze lata, wykwitu afer w Polsce. Z najbardziej medialną aferą Rywina, gdzie urzędnicy rządowi, chcieli w „białych rękawiczkach” wyłudzić od Agory 17, 5 mln dolarów. Afera Rywina, udowodniła Polakom jak cyniczna i zakłamana jest owa władza, jak w rzeczywistości wygląda postkomuna. Można powiedzieć, że afera Rywina, była gwoździem do „politycznej trumny”, wielu byłych działaczy PZPR, to dzięki komisji śledczej do sprawy afery Rywina, można było zobaczyć premiera, który albo był idiotą, albo notorycznie okłamywał opinię publiczną. W idiotyzm, premiera Millera, nikt chyba nie wierzył, no może posłanka Błochowiak (ale to zupełnie, inna historia). Rywinowska komisja śledcza, ukazała dwójkę polityków, którzy w przyszłości mieli podjąć się zadania budowy IV RP, to Jan Rokita oraz Zbigniew Ziobro. To właśni owi politycy, swoimi pytaniami, pokazywali opinii publicznej z jakim towarzystwem w latach 2001-2005, mieliśmy do czynienia. Oprócz sprawy Rywina, mieliśmy również aferę PKN Orlen, gdzie rząd SLD-owski, chciał w bardzo niejasnych okolicznościach, sprzedać Rosji, płockiego giganta. W tej sprawie, bardzo aktywny był Aleksander Kwaśniewski, który udzielał pełnomocnictwa, najbogatszemu Polakowi, Janowi Kulczykowi. W tej właśnie aferze, było jak na „dłoni” widać całą patologię owej Polski, mieliśmy tam: polityków, biznesmenów, gangsterów i służby specjalne. W swoim expose, premier Marcinkiewicz bardzo trafnie użył sformułowania o przysłowiowym stoliczku, który działał na szkodę interesu państwowego. Jednak dla przysłowiowego Kowalskiego, najbardziej celnie patologia rządów SLD, była widoczna przy aferze starachowickiej. Właśnie w tej aferze, zobaczyliśmy powiązania polityków SLD, ze zwykłymi bandziorami. Gdy o tym, pierwszy raz usłyszałem, pomyślałem, że jest to scenariusz nowego serialu sensacyjnego. To nie był żaden film, to była cała prawda o otaczającej mnie rzeczywistości. Jak obywatel może mieć zaufanie do władzy, jeżeli wiceminister spraw wewnętrznych, odpowiedzialny za policję, daje „cynk” o organizowanej akcji przeciwko gangsterom, nie był to „cynk” bezpośredni, ale przez swojego kolegę, w owym czasie posła SLD. Gdy się przypomni ten okres, to uczciwemu człowiekowi, „nóż się w kieszeni otwiera”. Trudno się więc dziwić, że ponad 60% obywateli w wyborach 2005 roku, powiedziało SLD głośne i stanowcze NIE (nie mam na myśli, paskudnej gazety Urbana).

POPIS okazał się jednak zawiedzioną nadzieją milionów osób na lepszą przyszłość. Dlaczego się tak stało? Nie chcę w to się szerzej wgłębiać. Patrząc jednak na dzisiejszą Polskę, mam coraz większe obawy, że sprawy nie idą w dobrym kierunku. Przyglądając się pracą obecnej komisji śledczej do spraw afery hazardowej, mam nieodparte wrażenie, że obecna ekipa rządząca w poziomie hipokryzji i obłudy, przebiła ekipę Leszka Millera. W tamtym czasie, nikomu nie wpadł do głowy pomysł, żeby wyrzucić z komisji śledczej posłów opozycji. Obecna ekipa na taki pomysł się zdecydowała. Czy doczekamy się lepszej, uczciwszej, sprawiedliwszej Polski. Bóg jeden wie. Szansa 2005 roku została bezpowrotnie zaprzepaszczona, w takim momencie, aż cisną się człowiekowi na usta słowa z „Wesela”: „miałeś chamie złoty róg, został ci się ino sznur”. Niestety.

ficu
O mnie ficu

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka