Blog
Zapiski człowieka wykorzenionego
Filip Memches
Filip Memches Zajmuję się pisaniem i redagowaniem (ostatnio głównie Obserwator i Rzeczpospolita).
62 obserwujących 196 notek 256403 odsłony
Filip Memches, 10 września 2012 r.

Odpieprzcie się od Kościoła

Szymonowi Niemcowi udało się ściągnąć uwagę mediów. Ten działacz ruchów gejowskich to przy okazji duchowny jakiegoś marginalnego związku wyznaniowego. Wystarczyło, że został wyświęcony na biskupa tej sekty, a już tu i ówdzie słychać, że dokonano niemal obrazy religijnych uczuć katolików. Tymczasem problem leży gdzie indziej.

Widok bojownika sprawy gejowskiej w szatach kapłańskich zbulwersował księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, który – jak donosi „Fakt” – powiedział dziennikarzom: „Sprawą powinna zająć się kuria biskupia, która miałaby stwierdzić, czy doszło do 'szyderstwa' lub 'małpowania'”.
 
Mamy tu nieporozumienie. Szymon Niemiec nie naśladuje duchownego katolickiego. Jego przynależność do jakiejś dziwacznej wspólnoty wyznaniowej świadczy o tym, że nie chce mieć z Kościołem katolickim nic wspólnego.
 
To w pewnym sensie dobra wiadomość, bo przynajmniej nie mamy tu pomieszania pojęć. Szymon Niemiec nie próbuje reformować Kościoła katolickiego od wewnątrz. W przeciwieństwie do lansującej jego postawę „Gazety Wyborczej”. Jej publicyści, zwłaszcza ci udzielający się na weekendowej kolumnie „Arka Noego”, chcieliby żeby Kościół odrzucił nieufność wobec liberalnej kultury współczesnego świata. Chodzi tu także o zrewidowanie stanowiska w sprawie homoseksualizmu. Z łamów „GW” nieraz padały wyrażane w pouczającym tonie sugestie, że Watykan powinien porzucić „dyskryminujące” nauczanie i włączyć się w nurt akceptacji związków jednopłciowych.
 
Tymczasem postawa Szymona Niemca świadczy o tym, że – w przeciwieństwie do Katarzyny Wiśniewskiej, Piotra Pacewicza czy Macieja Stasińskiego – nie ma on żadnych misjonarskich zapędów wobec Kościoła katolickiego. I tu widać podstawową różnicę, jaka dzieli środowiska liberalne.
 
Jedna opcja zakłada naciski na Watykan, aby dostosował on swoje nauczanie do obyczajowych standardów zsekularyzowanej późnej nowoczesności. Dopiero po spełnieniu tego warunku katolicy mogą być równoprawnymi uczestnikami debaty publicznej. To wariant „Wyborczej”, której „nie jest wszystko jedno”, więc chce Kościół „ulepszyć”. Natomiast druga opcja stawia na rozdział Kościoła od państwa. W takim przypadku respektuje się autonomię Kościoła, ale zarazem odbiera mu się prawo głosu w ważnych sprawach publicznych.
 
Nie wiadomo, która opcja jest lepsza. Ale z pewnością Szymon Niemiec wykazuje się uczciwością nie udając katolika. W przeciwieństwie do niektórych publicystów (a szczególnie pewnej publicystki) „GW”. Dlatego nie pozostaje nic innego jak im rzucić: odpieprzcie się od Kościoła.


Obserwator.com

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Mąż i ojciec.

Mol internetowy. Autsajder, introwertyk.

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @stoję z boku i patrzę poprawione, pozdr.
  • @Jan Filip Libicki Panie Senatorze, Czy Pan nie rozumie, ze z racji niskich, osobistych...
  • @Autor Co to znaczy, ze "oboz smolenski" zawyl? Aleksander Scios pisze o zwiazkach patriarchy...

Tematy w dziale