50 obserwujących
294 notki
522k odsłony
  1254   0

Brak dotacji dla partii - niewielka korzyść, ogromne ryzyko

Zawieszenie lub likwidację finansowania partii politycznych wielu uważa za ważny krok na drodze do uzdrowienia sytuacji w Polsce. Tymczasem korzyści z takiej zmiany byłyby znikome, a zagrożenia są liczne i ogromne. Wydatki na partie stanowią ułamek procenta wydatków Państwa, zaś brak tego finansowania naraża obywateli na marnotrawstwo dziesiątków razy większych kwot z budżetu naszego kraju. Możliwe straty podatników są wręcz trudne do oszacowania.

Argumenty, że dobra partia otrzyma darowizny od wyborców, a zła nie dostanie takiego wsparcia brzmią teoretycznie logicznie - ale praktyka w Polsce jest niestety zupełnie inna. O ile w USA to działa w miarę dobrze  – choć wielkie koncerny w większości wspierają demokratów, to wyrównują to masowe wpłaty zwykłych ludzi na Republikanów i względna równowaga jest utrzymana. W Polsce społeczeństwo jest znacznie biedniejsze i obywatele czują się słabiej związani z ugrupowaniami, które popierają. Brak też tradycji, zwyczaju, nawyku wpłacania na partię polityczną. Panuje opinia, że lepiej wpłacić pieniądze na organizację charytatywną, choć w praktyce już nawet jedna dobra ustawa może poprawić sytuację materialną milionów ludzi i pośrednio także organizacji charytatywnych.

Biedni ludzie nie dadzą na partie nic lub bardzo niewiele, tak jak i wielu średnio zarabiających. Tymczasem jakiś bogaty Rycho, różni "szemrani" biznesmeni, ludzie związani w przeszłości z WSI przekażą partiom ogromne pieniądze. Oczywiście nie za darmo. Zresztą widzieliśmy to kiedy szef Klubu Parlamentarnego PO chwalił się Ryszardowi Sobiesiakowi co dla niego zrobił. Nawet w obecnej kampanii samorządowej ludzie znający ceny spotów, bilboardów, plakatów, ulotek przecierali oczy ze zdumienia obserwując kampanię w wielu miastach - dopuszczalne prawem limity według nich zostały przekroczone wielokrotnie. Oczywiście być może limity są nieco za niskie, jednak bez wątpienia jeśli limit przekroczono, to pieniądze na kampanię jako nierejestrowane mogły pochodzić z dowolnego źródła. W przypadku obcięcia finansowania będzie tego więcej. Jak wynika z powyższego finansowanie partii z budżetu oczywiście nie zapobiega w pełni patologiom, ale umożliwia uczciwym politykom funkcjonowanie i daje im szansę na wygranie wyborów. Każda ideowa partia w razie braku pieniędzy albo nie złamie prawa i będzie miała znacznie mniejszą szansę na objęcie władzy, albo pójdzie drogą innych partii i stanie się tworem bezideowym, psującym się od środka. Nie wierzę oczywiście, że Prawo i Sprawiedliwość pójdzie złą drogą, ale perspektywa wygrywania wyborów jedynie przez partie z dużymi pieniędzmi z niewiadomego źródła jest równie zatrważająca.

Nowe ugrupowanie PJN poparło zawieszenie finansowania partii politycznych - tym samym pokazało, że albo  pełni rolę przybudówki PO, albo działa na rzecz głębokiego skorumpowania polityki. Warto przytoczyć też fakt, że kiedy byli w Prawie i Sprawiedliwości politycy ci głosowali w większości za utrzymaniem finansowania partii z budżetu. Zatem Poncyliusz, Jakubiak, Kluzik-Rostkowska przyczynią się do ostatecznego upadku Polski. Nie wiem tylko czy to efekt ich ambicji czy współpracy z PO i być może SLD (posłanka Kluzik-Rostkowska spotkała się w kawiarni z Leszkiem Millerem - nie ma żadnego racjonalnego wyjaśnienia celowego spotkania z tego typu człowiekiem, politycy PJN mają również zaskakująco dobre stosunki z Grzegorzem „zniszczę cię” Schetyną – politycy wiedzą o nim wystarczająco dużo, aby móc ocenić jego dotychczasowe działania i wyciągnąć z nich wnioski czy warto z nim współpracować).

Brak finansowania partii z budżetu otwiera także jeszcze szerzej pole działania dla obcych służb. To, że służb Państw takich jak USA, Niemcy, Rosja, Francja czy Izrael finansują polityków innych Państw jest tajemnicą poliszynela. Czasami jest to finansowanie całych rewolucji, ale z reguły wspomaga się ważnych polityków przychylnych danemu Państwu. Środkiem ku temu są na przykład fundacje związane z partiami politycznymi lub po prostu władzami danego Pastwa mającego ambicje mocarstwowe. Wielu uważa to za nieprawdopodobne, ale czy można wykluczyć, że Władimir Putin za pośrednictwem ludzi wywodzących się z WSI (swoja drogą niesmak wywołuje fakt, że były szef WSI występuje w TVN 24 jako ceniony ekspert) nie wyda wielu milionów złotych na finansowanie przychylnych sobie polityków, bo to teoretycznie nieopłacalne? Na jednej umowie gazowej przepłaconej przez Polskę w skali wielu lat o miliardy złotych Rosja zarobi wielokrotnie więcej niż ewentualnie wydałaby na finansowanie przychylnych sobie polityków. Tezę tę uprawdopodabnia fakt, że nawet dyplomaci amerykańscy w niedawno ujawnionej depeszy nazywają Rosję „państwem bandyckim”. Chodzi o silne związki pomiędzy rosyjskimi spec służbami a mafiosami. Według amerykańskiej dyplomacji są oni tak silnie powiązani ze sobą, że można mówić wręcz o bandyckim państwie. To wskazuje, że Rosja może sięgnąć po wszelkie środki dla realizacji swoich celów.

To nie znaczy oczywiście, że obecny system nie wymaga żadnych zmian. Być może warto pomyśleć nad ułatwieniem konkurowania mniejszych partii z większymi – być może należałoby obniżyć próg przyznawania dotacji z 3% do 1% lub 0,5% (taki minimalny próg wydaje mi się konieczny, aby nie rejestrowały się komitety, które nie wydadzą na kampanię wyborczą ani grosza, a zwrot za zdobyte promile głosów będą traktowały jako zarobek – w takim wypadku mimo konieczności zebrania podpisów mogłyby zarejestrować się dziesiątki komitetów). To by było pewne ustępstwo ze strony większych partii, ale uspokoiłoby mniejsze ugrupowania, które teraz zażarcie krytykują obecny system czując się poszkodowane. Korzyścią z ustępstwa byłaby większa akceptacja obecnego systemu finansowania przez obywateli, polityków i media.

Podsumowując – dotacje dla partii politycznych kosztują podatników sporo, ale ich zawieszenie lub likwidacja może kosztować wielokrotnie więcej. Człowiek finansujący kampanię wyborczą (nazwijmy go obrazowo „najlepszy płatnik”), który będzie chciał aby polityk zarządzający gminą, powiatem, miastem, województwem czy mający wpływ na prace sejmu lub jednego z ministerstw odwdzięczył mu się, nie zadowoli się przecież równowartością wyasygnowanej kwoty. Będzie chciał korzyści wielokrotnie większej, a polityk nie będzie miał możliwości (groźba ujawnienia faktu finansowania), ani motywacji (w końcu to nie on straci, ale wszyscy obywatele) aby odmówić. Poza tym w razie odmowy nie otrzymałby pieniędzy na kolejną kampanię od tego „płatnika”. Dlatego system finansowania partii z budżetu jest jedynym, który mimo swego kosztu daje szansę na szybki i zrównoważony rozwój gospodarczy Polski.

Filip Stankiewicz



Źródła:
http://niepoprawni.pl/blog/80/jak-zmanipulowano-wybory-2007-roku
http://niezalezna.pl/artykul/przeplacimy_1_5_mld_zl_za_gaz_z_rosji/41811/1
http://gazetapolska.pl/artykuly/kategoria/51/4039/rosja-to-panstwo-bandyckie

Lubię to! Skomentuj41 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale