Karton Karton
189
BLOG

PIŁA 6

Karton Karton Kultura Obserwuj notkę 1

O czym seria „SAW” jest, to mniej więcej wiemy bez oglądania kolejnych części. Seryjny morderca o przezwisku Jigsaw wystawia na bolesne próby ludzi, którzy w jego ocenie zmarnowali sobie życie. Taka zabawa w Boga i sąd ostateczny, tyle że piekło pojawia się tutaj przed śmiercią. Jigsaw i jego sadystyczni towarzysze prezentują w kolejnych częściach nowe metody  zrobienia komuś  kuku. Jedyne co scenarzyści muszą sobie sami zorganizować to dodatkowy wątek poboczny, który nadaje tym okropieństwom coś w rodzaju sensu i przyczyny.

W szóstej odsłonie kontynuowany jest usilnie wątek policjanta, który stał się uczniem Jigsawa. Obok niego. główną ofiarą nowej serii „znęcań”, jest kierownik oddziału firmy zajmującej się sprzedażą ubezpieczeń. I tu zaczyna się osobny horror. Pracownik ten „oczywiście zasługuje” na wszystkie okropności jakie go spotykają przez czas trwania filmu, a to głównie dlatego, że jest podły, cyniczny i całkowicie nieczuły na ludzkie nieszczęścia, które w jego pracy pojawiają się głównie w statystykach, a nie w sercach pracowników.
Wybór menadzera firmy ubezpieczeniowej nie wydaje mi się przypadkowy w czasie walki o radykalne zmiany w systemie opieki zdrowotnej w kraju, który serię „Piły” produkuje. Bohaterowie filmu zdają się mówić jednym głosem: możemy oddać decyzję lekarzom i pacjentom, możemy oddać politykom, ale oddanie jej firmom, to rzecz już najgorsza.

Jest to zaledwie udawanie obiektywności, gdyż wiadomo, iż obecnie system jest oparty na przywatnych ubezpieczycielach (krwiopijcze 2% marży), którzy za wiele do powiedzenia tak narawdę nie mają, gdyż ogranicza ich cała seria ustaw i regulacji czasem nawet sesownych, a oddanie decyzji ludziom przesunęłoby punkt ciężkości dyskusji w kierunku sprywatyzowania i usamodzielnienia szpitali.

Dziś, kiedy część parti demokratycznej przeforsowała ustawę zwaną Obama-care, twórcy filmu mogą pochwalić się, że przyczynili się do owego „sukcesu”. W końcu największym argumentem emocjonalnym demokratów były przypadki odmowy opieki - bohater filmu pokutuje właśnie za odmawianie finansowania zabiegów (w tym za odmowę pokrycia zagranicznej operacji mogącej uratować samego Jigsawa).

Przeciwnicy zatwierdzonej ustawy, straszą groźbą zaistnienia sytuacji, w której jedyny już odpowiedzialny za dostarczanie usług podmiot (państwo) nie będzie w stanie uznać wszystkich podań i także zacznie odmawiać. Ci cierpliwi przewidują że nastąpi to w okolicach premiery pietnastej części serii „Piły”, co mniej spokojni mówią o okolicach części ósmej. Można się tylko domyslać, jakie tortury zostaną w tych filmach zadane urzędnikom.

Wątek dręczonego i poddawanego traumatycznym testom ubezpieczyciela wydaje się jednak mało wiarygodny. Bohater krąży po labiryncie pełnym pomieszczeń kryjących nowe wyzwania. Każde z nich ma być lekcją pokory, zły ubezpieczyciel musi decydować o tym który z jego współpracowników umrze, a który zostanie ocalony, wszystko na jego oczach.

System prywatnych ubezpieczeń ma być ostatecznie sparodiowany w scenie, w której nasz ubezpieczyciel musi zdecydować, czy ocalić nieuleczalnie chorą kobiete, czy cieszącego się zdrowiem młodziaka. Oboje wiszą przywiązani do zabójczej meblo-ścianki, błagając ubezpieczyciela o życie. Jednak tylko jednemu można pomóc. Nasz ubezpieczyciel wreszcie ma okazję przeżyć dręczące emocje, które powinny towarzyszyć każdej podobnej decyzji. W przedziwny sposób jednak lekcja nie zostaje odebrana, w końcu niezaleznie od wyboru – ktoś i tak straci życie. Jak można wytłumaczyć wybór, jakiego dokona? Emocjonalnie, czy eugenicznie, na zimno? Śmierć starszej i podupadającej na zdrowiu kobiety sprawi dużo smutku rodzinie, śmierć młodego chłopaka jest z kolei mniej „opłacalna” ekonomicznie i ewolucyjnie.

Mimo krzyków, litrów krwi, paniki i płaczu scena nie potrafi nic innego jak tylko rozśmieszyć. Meblościanka jest oczywiście przereżająca, zabawki Jigsawa przerastają o kilka poziomów średniowieczne narzędzia tortur, jednak schowane pod tym teatrem rozmaitości motywacje bohaterów są po prostu żenujące. Krwawy moralitet, jakim próbuje być seria „Saw” osiąga kolejne poziomy pomysłowości w wymyślaniu sposóbów uśmiercania jak i naiwności.


 

Karton
O mnie Karton

Obecnie - niesamowicie skupiony i pewny siebie. Zazwyczaj - niesamowicie pewny siebie i rozkojarzony.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura