Smutne mamy czasy. Koniec kwietnia - wypełnianie PIT-ów. I nie tli się nigdzie nawet iskierka nadziei dla podatników.
W dzisiejszej wypowiedzi dla TOK FM, Pan Minister Schetyna z dużą odpowiedzialnością, powoli i poważnie tak opowiada nam o zamierzeniach rządu PO co do obniżania podatków:
"...Przygotowujemy się całą parą do wprowadzenia podatku 18-32%... To będzie tak bardzo poważny krok. Tak bardzo poważne doświadczenie dla budżetu, że trudno mi sobie wyobrazić, żeby teraz ad hoc zacząć wprowadzać podatek liniowy - płaski zupełnie... Ten zapis 18 i 32 jest przygotowany i możemy go wprowadzić. To jest bardzo poważna zmiana. Bardzo poważne obniżenie podatków... Natomiast, jeśli teraz mielibyśmy wyrzucać dobry projekt, który idzie w dobrą stronę i ryzykować podatek, nie wiem, 16%, 17% dla wszystkich ... i iść na starcie z Prezydentem.... Wolimy zrobić pierwszy krok - sensowny, przygotowany. Policzony i skalkulowany jeśli chodzi o skutki budżetowe, a potem zastanawiać się nad innymi możliwościami..."
Ja rozumiem, że robi się coraz cieplej. Hormony buzują. Ludzie nie myślą o takich głupotach jak niespełnione obietnice wyborcze. Ludzie po kilku miesiącach w zasadzie niczego nie pamiętają. Ale już naprawdę, kurde tak ściemniać...
W tej tyradzie zdrowego rozsądku, nie pozbawionego jednak odważnych kroków naprzód, pozwolę sobie skromnie przypomnieć Panu Ministrowi, że podatek 18% i 32% nie jest "obecnie wprowadzany" i nie jest to żaden "pierwszy krok". Taki podatek obowiązuje z mocą od 1 stycznia 2009 r. na podstawie ustawy wprowadzonej przez rząd PiSu w listopadzie 2006 r. Zapisano to w Dzienniku Ustaw nr 217/2006 pod pozycją 1588 (art. 1 ust. 1 pkt 28). Nie trzeba żadnych decyzji obecnego Rządu, by go wprowadzać. Ba - trzeba by zmiany ustawy i współpracy Prezydenta aby to obniżenie podatku powstrzymać.
Sobie słucha wyborca Pana Schetyny i sobie myśli - "na kogo ja k... głosowałem?!".


Komentarze
Pokaż komentarze (5)